Reklama

Lublin - Felin

Kolorowa szkoła

Niedziela lubelska 39/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Coraz chłodniejsze i krótsze dni zwiastują koniec beztroskiego czasu wakacyjnego odpoczynku i potrzebę powrotu do szkoły. Pierwszy dzień września, choć zazwyczaj piękny i słoneczny, większości dzieci kojarzy się zazwyczaj ponuro i smętnie. Jednak tym razem, przynajmniej na lubelskim osiedlu Felin, było inaczej. Po raz pierwszy dzieci i młodzież dojeżdżająca od kilku lat do odległych szkół usytuowanych mogła uroczyście przekroczyć progi nowej Szkoły Podstawowej nr 52 w Lublinie.
Po ponad pięciu latach sprawnie przebiegających prac, zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli, poparciu zarządu i władz miasta, na kilkutysięcznym osiedlu powstała jedna z najpiękniejszych i bez wątpienia najbardziej kolorowych szkół. Budynek szkoły oddany jeszcze tylko częściowo, przyciąga uwagę swym estetycznym wyglądem i kolorowo urządzonym przestronnym wnętrzem. Uroczysta inauguracja pierwszego w historii szkoły początku roku szkolnego miała miejsce w dniu 2 września i rozpoczęła się Mszą św. w świątyni pw. Trójcy Przenajświętszej. Eucharystii w asyście dziekana ks. kan. Józefa Siemczyka i katechety ks. Marka Sawickiego przewodniczył bp Ryszard Karpiński. W skierowanej do wiernych homilii Ksiądz Biskup nakreślił zadania, jakie stoją przed współczesnym szkolnictwem, apelując do grona pedagogicznego o odpowiedzialność za przekazywaną wiedzę i stosowane przy tym metody. "Trzeba nam dzisiaj ludzi, którzy z pełnym oddaniem będą służyć Polsce poprzez kształcenie młodego pokolenia. Ludzi, którzy rozumieją, że Polska i jej mieszkańcy będą tacy, jakich sobie wychowamy i wykształcimy". Jednocześnie Kaznodzieja poprosił zgromadzonych w świątyni rodziców o odpowiedzialność i zaangażowanie w sprawy wychowania ich pociech. "To wy jesteście pierwszymi nauczycielami, to od was dzieci uczą się gestów, słów, zachowań. Dlatego każdy, choćby najmniejszy gest i słowo zasługują na szczególną uwagę i wymagają wielkiej odpowiedzialności ludzi, którzy mają być wspaniałym przykładem i wzorem do naśladowania dla swych pociech". Kończąc homilię bp Ryszard podzielił się ze zgromadzonymi wspomnieniami ze swoich szkolnych lat, życząc, by dzieci umiały wykorzystać ten wielki dar jakim jest nowa szkoła, a rodzicie wspierali nauczycieli w trudzie ich pracy.
Po zakończonej Mszy św. i poświęceniu krzyży, które zostały zawieszone na świeżo pomalowanych ścianach, wszyscy udali się pod budynek szkoły, gdzie Ksiądz Biskup, władze miasta (m.in. Andrzej Pruszkowski i Helena Piertaszkiewicz) i kurator oświaty Andrzej Zieliński dokonali przecięcia wstęgi i otwarcia nowego budynku. Jak przystało na porządną szkołę, jako pierwsi miejsca zajęli uczniowie klas Ia i Ib, a następnie wszyscy zaproszeni goście, których serdecznie powitała dyrektor Halina Pawłowicz. Dziękując wszystkim za przybycie Pani Dyrektor wyraziła wdzięczność wszystkim tym, którzy nie tylko uświetnili swoją obecnością ten wyjątkowy dzień, lecz również, a może przede wszystkim, włożyli wiele pracy w powstanie szkoły i doprowadzenie inwestycji do obecnego stanu.
Gratulując mieszkańcom osiedla Felin nowej szkoły należy mieć nadzieję, że towarzyszące licznym prezentom obietnice dokończenia inwestycji w styczniu i otwarcia sali gimnastycznej za rok nie są jedynie przedwyborczymi obietnicami, lecz odpowiedzialnymi słowami, wypowiedzianymi w obecności tych, którzy mają budować polską rzeczywistość za kilka lat.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wrocławski szpital zatrudnił nie tylko Gizelę Jagielską, ale i jej męża

2026-10-01 09:09

[ TEMATY ]

Gizela Jagielska

Adobe Stock

Gizela Jagielska dołącza do zespołu szpitala na wrocławskim Brochowie. Placówka oficjalnie potwierdziła także zatrudnienie jej męża.

Gizela Jagielska będzie pracować w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie. Informację o zatrudnieniu lekarki oficjalnie potwierdziła dyrekcja placówki.
CZYTAJ DALEJ

Odrzucona Ewangelia nie przestaje być Ewangelią

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
CZYTAJ DALEJ

Różaniec dla zabieganych. Czy trzeba mieć czas, żeby się modlić?

2026-10-01 20:50

[ TEMATY ]

różaniec

dla zabieganych

czy trzeba mieć czas

modlić

Adobe Stock

Październik to dla wielu osób czas powrotu do różańca. W kościołach po raz kolejny rozbrzmiewa „Zdrowaś Maryjo”, a wśród wiernych pojawiają się postanowienia, by tej modlitwie poświęcać więcej czasu. Tyle że z czasem bywa różnie. Praca, dom, dzieci, zakupy, nauka, spotkania i dziesiątki drobnych spraw sprawiają, że wieczorem najczęściej marzymy już tylko o chwili odpoczynku. Czy w takim rytmie dnia jest jeszcze miejsce na różaniec?

Podczas objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie w 1877 roku pojawiło się wezwanie do modlitwy różańcowej. Dla wielu osób różaniec stał się odtąd jedną z najważniejszych codziennych modlitw. Tyle że regularność nie zawsze przychodzi łatwo. Nie każdy ma możliwość, by wieczorem spokojnie usiąść i przez kilkadziesiąt minut modlić się bez przerwy. Czasem wystarczy jednak zacząć od jednej tajemnicy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję