Reklama

Odsłony

Z mroku w światło…

Niedziela Ogólnopolska 6/2006, str. 23


Graziako

<br>Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ktoś wychylił głowę przez okno i powiedział: „Niedobrze, idzie mroźna noc. Wstrętna ta zima…”. Lecz gdyby podniósł wyżej głowę, to może zobaczyłby gwiazdy, których właśnie teraz było tak wiele… Tak, gwiazdy są, tylko kto podnosi ku nim oczy, kto ich wypatruje - zwłaszcza w mieście?

Zapominamy, że patrzymy nie tyle oczami, co przez oczy - trochę głębszym wzrokiem, czyli duszą bardziej niż okiem. A ta może czasem utracić wzrok, choć nikt nie narzeka na oczy. Są tacy, co widzą świat jasno w środku nocy, i tacy, co widzą je mrocznie w pełnym słońcu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jest taka baśń o ślepym chłopcu, dla którego nie było miejsca w domu. Ślepiec jest przecież ciężarem. Wygnany przez ojca - ruszył z ulubionym psem do miasta, by zarobić jakieś grosze pokazywaniem sztuczek. Chłopiec ze swoim psem i kijem poruszał się tak jak widzący. Którejś nocy usłyszał we śnie głos i obietnicę wyleczenia ze ślepoty. Ilekroć uczyni coś dobrego - odrobina światła zagości w jego oczach, aż do odzyskania wzroku. Ale jeśli postąpi źle - utraci dwa razy więcej światła, niż zyskał dzięki dobru. Pies jakby widział sen i lizał chłopca po twarzy, podobnie słońce, więc poczuł się on bardzo szczęśliwy, wierząc w spełnienie tajemniczej obietnicy. I w tej samej chwili usłyszał: „Daj grosz ślepcowi”. Roześmiał się, mówiąc: „Ja też nie widzę”. Jednak po chwili dał ślepcowi monetę. I ciemności wokół nie były już tak mroczne. Potem obdarował chlebem umierającą w ruinach staruszkę i zdawało mu się, że prawie widzi zachód słońca. Lecz potem pies złapał jakąś bezpańską kurę. Sprzedali ją… i światło zgasło. Wrócili, rozpytując, komu mogą zwrócić pieniądze - i jakby pojawiły się w sercu chłopca gwiazdy. Ale znów tamten ślepiec poprosił o wsparcie. Chłopiec, sam głodny, odmówił - i jakby noc pochłonęła wszystko. Usiadł nad strumieniem, przytulił łaszącego się psa... i nagle usłyszał wołanie tonącego. Zerwał się, by go ratować, by pokazać, że nie jest bezużyteczny. I choć ludzie wołali, że nie warto, że to tylko żebrak, chłopiec skoczył razem z psem. Prąd był silny i trudno im było sobie poradzić. W końcu ktoś rzucił im linę z hakiem. Obydwaj się uratowali, ale pies utonął. Chłopiec długo płakał i w końcu usnął niespokojnie. Gdy się obudził, oślepiło go wschodzące słońce. Prawie wyraźnie ujrzał wokół siebie świat. Jednak zapłakał, bo cena odzyskania wzroku była tak wysoka. I wtedy podszedł ten uratowany. Chciał podziękować. Był to... ojciec chłopca. Ten chciał go przekląć, ale jakimś dziwnym głosem z głębi wyszeptał: „Wybaczam ci”. Wtedy ujrzał łzy ojca - i reszta mroku ustąpiła.

Z wyznań niewidomego (od 8. roku życia): „Wtedy zacząłem patrzeć uważniej, przyglądać się bardziej światu wewnętrznemu niż temu, który jest na zewnątrz. Odnalazłem w sobie dziwne światło i radość. Miałem je lub traciłem. Czułem jednak, jak ono się rozprzestrzenia, spoczywa na przedmiotach, a potem je opuszcza, ale nie ginie. Ludzie mówili mi o nocy ślepoty, ale ja miałem w sobie to światło i w nim widziałem świat - istniejący poprzez nie i dzięki niemu. Ono barwiło przedmioty i ludzi kolorami, jakie widziałem, dopóki nie oślepłem. Byłem jakby bramą dla tego blasku. Znajdowało się we mnie widzące oko. Jednak gniew i niecierpliwość wprowadzały w moje widzenie zamęt. Wtedy jakby wszystko wokół też się gniewało i nie wiedziałem, gdzie postawić stopę. Kiedy chciałem wygrać za wszelką cenę - przestawałem widzieć cokolwiek. Podobnie gdy stawałem się zazdrosny, złośliwy… jakbym wpadał w czarną dziurę. A powracająca ufność do ludzi nagradzana była powrotem tego światła. Uzbrojony w takie narzędzie, czy potrzebowałem kodeksu moralnego? Dla mnie zastąpiło ono czerwone i zielone światło. Te sygnały uczyły mnie, jak żyć. Podobnie z miłością…”.

Może zbyt wiele rzeczy i ludzi widzimy w światłach lamp i neonów, więc pożądamy ich, zazdrościmy, zawłaszczamy… I wtedy - jak niewidomi - zderzamy się z nimi boleśnie i gaśnie w nas światło. Kiedy pozwalamy jednak sobie na łzy żalu przy świetle gwiazd, ono powraca, i lepiej widać drogę, jak i to światło w innych…

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Sejmie znalazła się petycja w sprawie wypowiedzenia Konkordatu

2026-02-14 11:45

[ TEMATY ]

konkordat

Adobe Stock

„Debata o kształcie państwa powinna być prowadzona odpowiedzialnie, bez uproszczeń i bez budowania atmosfery konfliktu” - podkreśla Tomasz Sypniewski ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich, odnosząc się do złożonej w Sejmie petycji w sprawie wypowiedzenia Konkordatu. Organizacja zabrała głos w przestrzeni publicznej, wskazując na potrzebę oparcia dyskusji na faktach i obowiązującym stanie prawnym.

W stanowisku podkreślono, że Konkordat nie ogranicza suwerenności ustawodawczej Polski w zakresie stanowienia prawa dotyczącego kwestii społecznych czy światopoglądowych. Zwrócono również uwagę, że organizowanie lekcji religii w szkołach publicznych odbywa się na życzenie rodziców lub uczniów, zgodnie z konstytucyjną zasadą wolności sumienia i wyznania zapisaną w art. 53 Konstytucji RP. Według stowarzyszenia umowa międzynarodowa nie zawiera także przepisów, które uniemożliwiałyby organom ścigania prowadzenie postępowań w sprawach karnych.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen: Teleewangelista czy prorok zza oceanu?

2026-02-14 20:15

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.

Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
CZYTAJ DALEJ

Eucharystia, krzyż i wspólna pamięć. Jubileusz szkoły w Żernikach

2026-02-15 22:16

Marzena Cyfert

Podczas Eucharystii bp Maciej Małyga poświęcił świece dzieci pierwszokomunijnych

Podczas Eucharystii bp Maciej Małyga poświęcił świece dzieci pierwszokomunijnych

80-lecie istnienia obchodzi Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Śląskiej w Żernikach Wrocławskich. Jubileusz stał się okazją do wspólnej modlitwy i refleksji nad tym, jak strzec serca, by było źródłem dobra.

W uroczystej Eucharystii dziękczynnej w kościele Najświętszej Maryi Panny Pompejańskiej uczestniczyli: dyrekcja szkoły, przedstawiciele uczniów i nauczycieli oraz mieszkańcy Żernik. Modlitwie przewodniczył bp Maciej Małyga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję