Podobnie jak w latach ubiegłych, we wspomnienie św. Franciszka Salezego wikariusz biskupi ds. środków społecznego przekazu - ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego Niedziela,
zaprosił pracowników zatrudnionych w mediach do wspólnej modlitwy w intencji tego środowiska. Mszy św. w kościele rektorackim pw. Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie przewodniczył abp Stanisław
Nowak w koncelebrze księży redaktorów pracujących w częstochowskich mass mediach. "Drodzy Dziennikarze - zwrócił się Ksiądz Arcybiskup w homilii do uczestników Eucharystii - z Waszym stanem wiąże się
Ewangelia o powołaniu człowieka. Jezus wzywa Was, byście byli sługami Boga, sługami człowieka.
Św. Franciszek Salezy był wzorem dziennikarskiego powołania. Charakteryzował się kompetencją, głęboką wiarą i umiłowaniem prawdy. Służył prawdzie i miłości. Informacja nie może być powierzchowna.
Każdy przekaz winien być opisany z sięgnięciem do źródeł, do głębi. Tak w treści, jak i w formie trzeba uwzględniać prymat miłości. I to jest kierunek pracy dziennikarza, pojęty w sensie chrześcijańskim.
Dziennikarstwo jest dobrem, które ma służyć ludziom. Trzeba czuć się odpowiedzialnym za słowo. Nie należy stawiać sztywnych granic między mediami katolickimi a świeckimi, gdyż wszystkie powinny przekazywać
prawdę, a rolą dziennikarza jest służyć tej prawdzie, służyć ludziom. Niech prowadzi nas w tym dziele św. Franciszek Salezy" - życzył zgromadzonym Metropolita częstochowski.
Na zakończenie Mszy św. Ksiądz Redaktor podziękował dziennikarzom, czytelnikom i radiosłuchaczom za wspólną modlitwę w intencji środowiska dziennikarskiego.
W rozmowie dla KAI, którą przeprowadził Rafał Łączny z Radia Jasna Góra, ks. Skubiś powiedział, że czas już skończyć z dziennikarstwem drapieżnym, które potrafi tylko ranić i niszczyć. Mamy łączyć,
a nie dzielić - stwierdził. Dobry dziennikarz, według Księdza Infułata, to przede wszystkim dziennikarz sprawiedliwy. "To jest człowiek, któremu można zaufać - i takich dziennikarzy byśmy sobie życzyli".
We Włoszech rozgorzała debata o zagrożeniach, jakie niesie dla społeczeństwa „rodzicielstwo wieloosobowe”
Po raz pierwszy we Włoszech sąd uznał, że dziecko może mieć troje rodziców: matkę i dwóch ojców, żyjących w zalegalizowanym za granicą „małżeństwie” homoseksualnym. Orzeczenie to wywołało ogólnonarodową debatę nie tylko o granicach prawa rodzinnego, ale również o istocie rodziny, dobru dziecka i zagrożeniach, jakie niesie dla społeczeństwa „rodzicielstwo wieloosobowe”.
Czteroletni dziś chłopiec urodził się i mieszka na stałe w Niemczech. Od początku wychowywany jest przez dwóch mężczyzn - Włocha i Niemca, którzy pozostają w uznawanym w tym kraju prawnie związku homoseksualnym. Jego matką jest zaprzyjaźniona z nimi kobieta, która ma już inne dzieci. Dziecko zostało poczęte bez uciekania się do sztucznego zapłodnienia i zostało uznane zarówno przez matkę, jak i ojca biologicznego, któremu zostało powierzone. Drugi z mężczyzn uzyskał w Niemczech prawo do adopcji dziecka zgodnie z tamtejszym przepisami dopuszczającymi adopcję przez pary homoseksualne. Chłopiec nosił już jego włoskie nazwisko, ponieważ przyjął je jego partner wraz z zawarciem „małżeństwa”.
Nasza pielgrzymka przyprowadziła nas do Pińczowa – miasta o bogatej, wielokulturowej historii, nazywanego niegdyś „Atenami Sarmackimi”. Nad brzegiem Nidy, w cieniu klasztornych murów fundacji margrabiego Zygmunta Myszkowskiego, czeka na nas Matka Boża Mirowska. To tutaj, w sanktuarium powierzonym opiece duchowych synów św. Franciszka, Maryja od wieków hojnie rozdziela swoje łaski.
Kiedy wchodzimy do kaplicy Matki Bożej, nasze oczy spotykają wizerunek pełen dostojeństwa i matczynego ciepła. Obraz ten, sprowadzony z Rzymu na przełomie XVI i XVII wieku, jest kopią słynnego wizerunku Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego). Maryja na tym obrazie trzyma na lewym ramieniu Dzieciątko, a Jej wzrok zdaje się przenikać serce każdego pielgrzyma. Nazwa „Mirowska” pochodzi od dzielnicy Mirów, w której osiedlili się franciszkanie, czyniąc to miejsce bezpieczną przystanią dla wszystkich strapionych. Historia obrazu utkana jest z cudownych uzdrowień i ocalenia miasta przed zarazą, co potwierdziła uroczysta koronacja koronami papieskimi w 1992 roku.
Siostra Tymoteusza OP posługująca w Domu Chłopaków w Broniszewicach
- Nie rozumiem, dlaczego w procesie deinstytucjonalizacji tak głośno mówi się o dzieciach z niepełnosprawnościami przebywających w domach pomocy społecznej, a jednocześnie niemal całkowicie pomija się dzieci mieszkające w domach dziecka?!.... W ZOL, itd. Jakby ich temat był niewygodny. Jakby łatwiej było udawać, że problem nie istnieje - napisała w mediach społecznościowych Siostra Tymoteusza - dominikanka ze słynnego Domu Chłopaków w Broniszewicach.
Przypomnijmy: po ostatnich propozycjach zmian ustawy przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, do tego ośrodka od nowego roku nie będą już mogły być przyjmowane kolejne dzieci.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.