Reklama

Chrzest dla żony?

Czy ktoś może się ochrzcić dla żony? Uczynił tak ostatnio, jak napisał jeden z tabloidów, premier Ludwik Dorn.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nikt z nas nie jest w stanie znać motywacji drugiego człowieka - mówi ks. Michał Muszyński. - Gazety mogą tak pisać, jednak jest to poziom rozmowy, do której się nie powinno przystępować.
Temat chrztu Dorna wzbudził jednak zainteresowanie internautów. Ktoś napisał: - A kto pana premiera niósł do chrztu? Czy osoby dorosłe, czasem zaawansowane wiekiem, muszą mieć chrzestnych rodziców? Ks. Muszyński podkreśla, że muszą mieć jednego rodzica chrzestnego, zwykle tej samej płci. Jest to tzw. gwarant, ktoś, kto ich wprowadza do Kościoła, ma pewien autorytet i może pomóc w chwili zwątpienia.
Są też sytuacje, kiedy każdy z nas może udzielić chrztu wodą: w obliczu czyjejś śmierci albo gdy chora, nieochrzczona osoba jest nieprzytomna.
Chrzest gładzi wszystkie grzechy, nie poprzedza go spowiedź. Jest pierwszym sakramentem wyciskającym piętno, tak jak sakrament bierzmowania i kapłaństwa. Bez chrztu nie ma innych sakramentów.

Nie śniło się filozofom

Reklama

Mam kilkoro znajomych, którzy przystępowali do sakramentu chrztu jako osoby dorosłe. Jeszcze w czasach Peerelu. Bywało, że chrztu udzielano im w tajemnicy przed ateistyczną rodziną i znajomymi, aby wysoko postawionym partyjnym rodzicom nie złamać kariery. Koleje wiary tych ludzi były różne. Niektórzy od niej potem odeszli, uznając, że trudy stosowania się do reguł chrześcijańskiego życia są nie do udźwignięcia. Inni po zawirowaniach i zwątpieniach do wiary wrócili i są gorliwymi chrześcijanami. Dziękują Bogu, że poprowadził ich drogą wiary, bez której nie wyobrażają sobie życia ani jego sensu.
Przyjmować chrzest w wieku dorosłym, to być w pełni świadomym swego światopoglądowego i etyczego wyboru. Dojrzewa się nieraz do tego przez długie lata. Czasem decydują głębokie przemyślenia, wnioski, że coś poza życiem ziemskim przecież być musi. Nieraz lektura książek z dziedziny filozofii i religii, czasem rozmowy, a nawet spory z duchownymi o dowodach na istnienie Boga. Są też iluminacje, gdy wszystko w jednej chwili staje się proste i zrozumiałe, jak słowa Szekspira, że „są rzeczy na świecie, o których nie śniło się filozofom”. Drogi do wiary bywają różne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bogu mówi się TAK

Reklama

Pierwszą osobą, z którą zetknęłam się, gdy jako osoba dorosła przystępowała do chrztu, była Teresa. Miała 30 lat i za sobą zwichrowany rozdział w swoim życiu. Zamknięty - tak jej się przynajmniej wydawało. Nikt jej do kościoła nie zaprowadził. Gdy przyjechała z Gdańska do Warszawy, szykując się do ślubu z pewnym dramaturgiem, sama trafiła do kościoła św. Barbary i spędzała długie chwile na rozmowach z księdzem. Dojrzewała do wiary, nie afiszując się z jej poszukiwaniem. Traktowała to jako bardzo osobistą sprawę, do której nie dopuszczała żadnego z przyjaciół. Nawet przyszłego męża, który nie wymagał ślubu kościelnego, nawet nie wiem, czy był chrześcijaninem. Pamiętam, jak była promienna, gdy oznajmiła mi, że ochrzci się i uważa dojście do Boga za najpiękniejszy prezent od życia. Jako dziecko wychowywane tylko przez matkę ateistkę czuła się pozbawiona busoli i odarta z wyższych wartości, do których zawsze tęskniła. Zaraz po chrzcie wzięła cywilny ślub, (najpierw musiał być cywilny, bo tak stanowiło Peerelowskie prawo), ale to małżeństwo przetrwało zaledwie 3 miesiące. W tym czasie zdradziła męża, zaplątała się w romans z żonatym kolegą męża, po czym wyjechała z Warszawy, a potem z Polski do Niemiec. Słuch o niej zaginął. Czasem zastanawiam się, czy pozostała osobą wierzącą i na ile chrzest u św. Barbary pomógł jej w dalszym życiu.
Potem poznałam Irenę. Była córką wysoko postawionego partyjnego dygnitarza, autentycznego z krwi i kości komunisty. Ojciec był niewierzący. Nie wyobrażał sobie ochrzczenia dziecka ani jakichkolwiek praktyk religijnych w domu czy kościele. Ostoją wiary chrześcijańskiej w rodzinie była babcia ze strony mamy. Irena jako dziecko widywała ją z różańcem w ręku. Po latach się okazało, że babcia całe lata modliła się za Irenę, także do św. Teresy z Lisieux o to, by wnuczka została chrześcijanką. - Świadomość, że Bóg istnieje, właściwie obecna była we mnie zawsze - twierdzi Irena. Ojciec był miłośnikiem sztuki. Biblii uczyłam się z reprodukcji malarstwa holenderskiego, bo miał bogatą kolekcje albumów - mówi. Gdy wyrwała się z rodzinnego domu, trafiła na studia do Warszawy i do akademika. Zaczęła z koleżankami chodzić do kościoła. Miała to szczęście, że ochrzcił ją ks. Jan Twardowski, z czego jest dumna. Wyjątkową sympatią darzy zbiorek jego wierszy „Bogu mówi się tak”.
Zenon jako syn jednego z „czerwonych” ministrów był ateistą. W kościele ochrzcił się w tajemnicy przed komunistycznym środowiskiem, by nie zaszkodzić ojcu. Miał 33 lata. Cywilna żona, z którą miał czteroletnią córeczke, zażądała ślubu kościelnego, bo była katoliczką. Mówi, że wtedy ochrzcił się dla żony, gdyż chciał utrzymać rodzinę. Ale w głębi ducha nadal pozostał ateistą. Jednak chrzest nie poszedł na marne. Zenon wrócił do chrześcijaństwa po paru latach spędzonych w więzieniu jako więzień polityczny i wróg ustroju. Pozostał już Bogu wierny i nie opuści ani jednej Mszy św. W stanie wojennym, podczas internowania, był bierzmowany przez bp. Bronisława Dąbrowskiego, z którym do końca życia pozostawał w przyjaźni. Może być wzorem chrześcijanina.W Mszy św. uczestniczy codziennie. Stara się żyć zgodnie z etyką chrześcijańską.

Nic na łapu-capu

Jednym z kościołów warszawskich, gdzie przez kilka miesięcy przygotowuje się dorosłych do chrztu św., jest kościół akademicki św. Anny. - Średnia wieku? - zastanawia się ks. Michał Muszyński, który prowadzi zajęcia z katechumenami. - Są to ludzie wszystkich pokoleń. Najstarsza pani miała 60 lat. Przygotowania do chrztu trwają od października do Wielkanocy. Te osoby przychodziły raz w tygodniu na niedzielne spotkania i przygotowywały się pilnie. Słuchały poważnych katechez, Słowa Bożego. Także same czytały zalecone lektury. Przygotowanie było wielowątkowe, bo była to grupa ludzi zaangażowanych, którzy bardzo chcieli się ochrzcić - podkreśla ks. Muszyński.
Nikt tu nie przygotowuje się do sakramentu na łapu-capu. Ci ludzie autentycznie dojrzeli do tej decyzji, chcieli zostać chrześcijanami na serio. Gdy zaczynają się przygotowania w październiku, grupa liczy 20-30 osób. Kurs kończy się chrztem w Wigilię Paschalną następnego roku. Różne są ludzkie motywacje. - Miałem kiedyś w grupie całą nieochrzczoną rodzinę. Dopiero dorosły syn dowiedział się o naszych spotkaniach, przyszedł na pierwsze, spodobało mu się, i przyprowadził wszystkich - wspomina ks. Muszyński.

Jak wygląda chrzest św. dorosłych?

- To ceremonia rozłożona na bardzo wiele etapów. Odbywa się według rytuału, który wynika z księgi liturgicznej wydanej w 1971 r. przez Kongregację ds. Kultu.
Obrzęd chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych zaczyna się od przyjęcia do katechumenatu. To bardzo uroczysty akt, w czasie którego kandydaci są naznaczani znakiem krzyża na czole, oczach, ustach, uszach, piersiach i ramionach - na znak tego, że wchodzą na drogę Jezusa Chrystusa. Modlimy się za nich w tym czasie, żeby zostali oświeceni - tłumaczy ks. Muszyński.
Potem następują obrzędy wręczenia symbolu wiary, specjalne modlitwy o uwolnienie katechumenów od działania szatana. Potem jest obrzęd wyznania wiary. Wreszcie, wybranie ich do chrztu. Podczas pięknej ceremonii wielkosobotniej, po liturgii słowa i homilii następuje liturgia chrzcielna, która rozpoczyna się od śpiewu „Witamy wśród świętych”. Katechumeni wyznają wiarę przed całym kościołem, a potem następuje chrzest każdego z tych dorosłych. - Jakie bywają reakcje? - To jest zawsze widowisko. Ludzie są szczęśliwi. Nie brak łez i radości.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wniebowzięcie Matki Bożej - 15 sierpnia: święcenie ziół – zwyczaj stary i ciągle żywy

[ TEMATY ]

Wniebowzięcie NMP

Karol Porwich/Niedziela

Przypadająca 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół, toteż w pobożności ludowej nosi ona nazwę święta Matki Boskiej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.

Zwyczaj obchodzenia tego święta sięga V wieku i jest rozpowszechniony w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii.
CZYTAJ DALEJ

Najwyższe na świecie figury Maryi

2026-08-14 20:55

[ TEMATY ]

Maryja

figura

pexels.com

Jutro w polskiej wsi Konotopie zostanie poświęcona ogromnych rozmiarów figura Matki Bożej Miłosiernej. Monument ma ponad 55,6 metrów wysokości. Sama figura mierzy 40,6 metra, a jej podstawa w kształcie korony - 15 metrów. Tym samym będzie to najwyższy tego typu pomnik w Europie.

Dotychczas (od 2003 roku) najwyższą na naszym kontynencie była 31-metrowa figura Świętej Bogurodzicy w bułgarskim mieście Chaskowo. Tuż za nią plasowała się 30-metrowa statua Matki Bożej Najświętszego Serca w pobliżu miasteczka Miribel koło Lyonu, we Francji, zbudowana w latach 1938-1941.
CZYTAJ DALEJ

Chorwacja: Trwa walka z pożarem na turystycznym wybrzeżu, ponad tysiąc ewakuowanych; 36 rannych

2026-08-14 17:03

[ TEMATY ]

Chorwacja

pożary

PAP/EPA

Ponad tysiąc osób zostało ewakuowanych, a 36 rannych w wyniku pożaru, który w piątek dotarł do popularnego turystycznego kurortu Omisz w środkowej części Chorwacji - poinformowała agencja Reutera. W nocy z czwartku na piątek z żywiołem walczyło ponad 100 strażaków.

Pożar najpierw strawił las sosnowy i otaczającą go roślinność, a następnie szybko przeniósł na domy w miejscowości Lokva Rogoznica.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję