Rywalizacja o tytuł dziennikarskiej hieny roku 2005 nabiera tempa, chociaż na zgłaszanie kandydatur pozostało jeszcze osiem miesięcy.
W pierwszym starciu między redaktorami Rzeczpospolitej i Wyborczej przyznałbym remis, ze wskazaniem na Wyborczą. Za remisem przemawia fakt, że w poświąteczny wtorek obydwie gazety - niezależnie od deklarowanych różnic - zamieściły na pierwszych kolumnach to samo zdjęcie Ojca Świętego. Pewnie zresztą, jedna nie wiedząc o drugiej. W przekonaniu, że pobije konkurencję na głowę.
Do widoku Ojca Świętego na czołówkach gazet zdążyliśmy się już przyzwyczaić, nawet w Trybunie. Tym razem jednak fotka nie jest ani zabawna ani poważna. Pokazuje w zbliżeniu cierpiącego Papieża, w chwilę po tym, jak bezskutecznie usiłował wypowiedzieć jakieś słowo podczas wielkanocnego błogosławieństwa Urbi et Orbi. To cierpienie Jana Pawła II uszanowały wszystkie chyba stacje telewizyjne, pokazując Go w czasie relacji z Placu św. Piotra nie w portrecie, ale w szerokim planie. Nasze gazety okazały się w tym momencie ex aequo bardziej dosadne. I bardziej krwiożercze.
Mimo remisu, wskazałbym jednak w tej rywalizacji na Wyborczą. Ta bowiem potrafiła jeszcze zadbać o odpowiednie otoczenie dla dramatycznych tematów. I oczywiście, o ich desakralizację. Nad zdjęciem Papieża, którego twarz wykrzywiona jest w grymasie bólu - chyba nie tylko fizycznego - zamieściła informację o wielkanocnej Komunii Świętej dla odłączonej od sztucznego odżywiania Terri Schiavo. Podtytuł do artykułu wyjaśniał: „kropla poświęconego wina na język”.
O jakie to poświęcone wino chodzi? Bo w Kościele katolickim poświęcenie wina i rozdawanie go wiernym jest praktykowane tylko raz w roku. 27 grudnia, w święto św. Jana Ewangelisty. Nie sądzę, żeby w Ameryce, mimo różnicy czasu, odprawiano taki obrzęd na Wielkanoc. Autorowi chodziło pewnie o kroplę Krwi Pańskiej, nie zaś o poświęcone wino. Tylko albo niezbyt pilnie uważał na religii i mu się pomyliło, albo jest to dalszy ciąg rozmywania prawd wiary. Bo tej gazecie nie jest przecież wszystko jedno.
Jeśli można napisać o kropli poświęconego wina, to równie dobrze ubiegłoroczne kropienie wodą święconą nowej siedziby Gazety można by nazwać nie poświęceniem, ale pokropkiem. Zresztą takie określenie mogłoby nawet wyjaśniać przyczyny kłopotów Gazety, która od głośnej Rywingate, stacza się w dół. Bo po pokropku, to normalne. Tylko do dołu.
Podpalono kościół, doszło również do ataku na dom zakonny i przedszkole. To kolejny akt przemocy ze strony dżihadystów w Cabo Delgado w Mozambiku, gdzie od ponad ośmiu lat trwa wojna, która dotychczas pochłonęła ponad 6 200 ofiar i spowodowała wysiedlenie ponad 1,3 miliona osób, a której media nie poświęcają wiele miejsca. O kolejnym ataku opowiedziała „Avvenire” s. Laura Malnati, przełożona prowincjalna Sióstr Misjonarek Kombonianek w tym kraju.
Według relacji siostry zakonnej, po południu w czwartek 30 kwietnia bojownicy z lokalnej grupy powiązanej z fundamentalistycznym ugrupowaniem samozwańczego Państwa Islamskiego (IS) i działającej od 2017 roku - zaatakowali wioskę Meza w dystrykcie Ancuabe, w północnej prowincji Cabo Delgado. „Podpalili budynki we wsi” - zrelacjonowała wstrząśnięta siostra. „Na szczęście księża zostali ostrzeżeni na czas i zdołali opuścić Mezę, zanim przybyli terroryści” - dodała. Terroryści zniszczyli również kilka domów, a także podpalili niektóre budynki parafii. Parafia ta, poświęcona św. Ludwikowi Marii Grignon de Montfort i zbudowana w 1946 r., jest uważana za symbol obecności katolickiej w regionie.
Prezydent Karol Nawrocki wręczył w niedzielę Order Orła Białego Andrzejowi Poczobutowi, dziennikarzowi i działaczowi mniejszości polskiej na Białorusi, zwolnionemu z białoruskiego więzienia, gdzie przebywał od marca 2021 r.
Prezydent odznaczył Poczobuta Orderem 11 listopada 2025 r., „w uznaniu znamienitych zasług w działalności na rzecz Polaków na Białorusi, w szczególności za walkę o prawa człowieka i niezłomną postawę w konfrontacji z przejawami odradzających się reżimów totalitarnych”. Zaproszenie do odebrania Orderu prezydent skierował w minionym tygodniu, gdy Poczobuta zwolniono z białoruskiego więzienia.
Fragment rękopisu "Bogurodzicy" z 1408 r. przechowywany w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie
Od wieków rozbrzmiewa w polskich świątyniach, niemalże każdego dnia na początku Apelu Jasnogórskiego w Kaplicy Cudownego Obrazu niosąc w sobie modlitwę i narodową dumę. „Bogurodzica” to najstarsza polska pieśń, która jednoczyła pokolenia w chwilach próby, wciąż porusza serca i inspiruje do refleksji nad korzeniami wiary. O jej niezwykłej historii, duchowym przesłaniu i znaczeniu dla współczesnych Polaków opowiada ks. Igor Urban, dyrektor Metropolitalnego Studium Organistowskiego we Wrocławiu.
Historia Bogurodzicy sięga średniowiecza. - Źródła historyczne podają nam część informacji, które znamy jako właściwe, część to źródła legendarne. Pochodzi z XIII wieku, tutaj w miarę historycy są zgodni. Początkowo przypisywano autorstwo tekstu świętemu Wojciechowi. Dzisiaj już ta teoria jest zupełnie odrzucana. Mówimy, że być może był to Bogumił, który był ówczesnym i kaznodzieją, i spowiednikiem zasiadającym na książęcym szlaku. I mówimy, że jest to pieśń ojców, bo jest to najstarsza pieśń, która towarzyszyła zarówno życiu religijnemu, jak i patriotycznemu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.