Reklama

Chicago po raz wtóry

Niedziela w Chicago 11/2005

Fot. David J. Maenza z albumu „Modern Chicago”

Fot. David J. Maenza z albumu „Modern Chicago”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Minął rok i znów jestem w Chicago. Dobrze uciec choć na trochę od naszych spraw i sprawek. Dobrze, bo można nabrać dystansu do listy Wildsteina, listów prezydenta Wałęsy i różnych innych mniej lub bardziej przemyślanych inicjatyw. Tak naprawdę dystans jest tylko pozorny, bo przecież tutejsza Polonia bardzo pilnie śledzi wszystko, co w Starym Kraju się dzieje, i żywo to komentuje. Echa tych komentarzy słychać we wszystkich polonijnych rozgłośniach radiowych, a że radia słucha się głównie w samochodzie, towarzyszą mi one nieustannie.
Kiedy wybierałam się w tę podróż, miałam w głowie opublikowane właśnie dane mówiące o 5 mln polskich rodzin żyjących na granicy ubóstwa. Byłam świeżo po rozmowie z ks. Lorkiem, kapłanem prowadzącym w Częstochowie jedną z wielu utrzymywanych przez Kościół katolicki stołówek dla bezdomnych. Dziś usłyszałam wypowiedź premiera Belki, który wyraził nadzieję, że obecne 3-milionowe bezrobocie w Polsce to tylko zjawisko przejściowe i należy być dobrej myśli. Nie wiem, jakie dobre myśli mogą wywołać choćby te dwie wyżej wymienione cyfry. Może pan premier wie, może nam wytłumaczy, jak to się robi.
W zderzeniu z dość przykrą polską codziennością Ameryka dalej jawi się jako kraj wielkich możliwości i nadziei. Nie może więc dziwić, że tak wiele tu wokół polskiej mowy, że coraz młodsi wybierają to miejsce, by urządzić tu sobie nowe, lepsze życie. Czy to się sprawdza? Czy faktycznie spełniają się ich nadzieje? Odpowiedzi jest z pewnością tyle, ile mieszkających tu rodaków, jednak w znakomitej swej większości świetnie się odnajdują i świadczą o naszej przysłowiowej zaradności. Patrzę na wielu z nich i jednocześnie zazdroszczę wielkiej odwagi, konsekwencji i podziwiam niezwykłą siłę charakterów oraz nieustanną wiarę w lepsze jutro. Może łatwiej mi dziś, kiedy mam już za sobą pierwsze „zachłyśnięcie się” Ameryką, spojrzeć na tutejszą rzeczywistość. Jednak nie mogę powstrzymać się od gorzkiej refleksji, że przecież i u nas mogłoby być tak normalnie, po prostu, żeby wystarczyło od pierwszego do pierwszego. Tu, w Chicago, nie ma możliwości oderwania się od tych problemów. Tutejsze rozgłośnie radiowe, podobnie jak nasza redakcyjna poczta, pełne są apeli o pomoc w uzyskaniu środków na kosztowne operacje, leki, na życie. To niezwykłe, ilu jest ludzi chętnych do pomocy zupełnie przecież obcym. To daje nadzieję i stanowi wielkie wyzwanie dla nas w kraju, żeby nie zapominać o Polonii, o tym, co zrobiła dla Polski kiedyś i co robi dzisiaj.
Jeszcze jedna refleksja w kontekście mojego ubiegłorocznego pobytu w Wietrznym Mieście. Wyjeżdżałam stąd na tydzień przed premierą filmu Mela Gibsona Pasja. Było wiele dyskusji, głosów krytyki, podawano informacje o demonstracjach, które mają się odbywać, i bojkocie filmu przez niektóre środowiska. Dziś zmieniło się tyle, że każdy, kto chciał, mógł sam wyrobić sobie opinię na temat dzieła, a głosów aprobaty dla filmu Gibsona było zdecydowanie więcej od negujących go. Co z tego wynika - ja mam swoją teorię. Moim zdaniem, bezsprzecznym sukcesem Reżysera jest to, że wyzwolił ogromną wrażliwość współczesnego człowieka i wielkie pokłady dobra, jakie w nim ciągle są. Świadczą o tym zachowania widzów, którzy bez względu na kraj, a nawet kontynent, reagują na to, co zobaczyli, niemal identycznie. Seanse kończą się w absolutnej ciszy, a wychodzący z kina ludzie najczęściej mają w oczach łzy. Potrafimy współczuć, potrafimy wreszcie przeżyć i zrozumieć ogromną miłość Boga, który poświęcił za nas swego umiłowanego Syna. Potrafimy, i może to najbardziej denerwuje, bo przecież przez tyle lat usiłuje się nas odwrażliwić i zobojętnić na wszystko. No cóż, rozdano już Oskary. Pasja miała dwie nominacje. To i tak dużo jak na film tak niepoprawny politycznie. Obyło się bez niespodzianek. Akademia po raz kolejny udowodniła, że jej poprawność polityczna jest jednak legendarna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katowice: 12 tysięcy aniołów w jednej szpitalnej kaplicy - symbole podziękowania za ratunek, wyraz modlitwy o zdrowie

[ TEMATY ]

Anioł Stróż

kaplica

Agata Kowalska

Kaplica Aniołów Stróżów w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD) w Katowicach to miejsce szczególne na mapie Polski. W 26 lat, w podziękowaniu za ratunek czy jako wyraz modlitwy o zdrowie, trafiło tam już ponad 12 tysięcy figurek aniołów. Za każdym z nich kryje się historia konkretnego dziecka. O tej wyjątkowej kaplicy opowiada portalowi niedziela.pl brat Maciej Kucz OFM - duszpasterz chorych, kapelan w GCZD.

Agata Kowalska: Kaplica Aniołów Stróżów w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach to miejsce, w którym znajdziemy aż 12 tysięcy figurek aniołów! Przyznam szczerze, wynik jest niesamowity! Skąd wzięły się wszystkie anioły i dlaczego jest ich aż tyle? Wiadomo, kto i kiedy zapoczątkował ten niezwykły proceder?
CZYTAJ DALEJ

Wałbrzych. Ostatnia prosta przed święceniami

2026-10-01 20:00

[ TEMATY ]

diakonat stały

Janusz Radziszewski

Diecezjalny Ośrodek Formacyjny w Opolu

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Już tylko kilka dni dzieli Janusza Radziszewskiego od święceń diakonatu stałego. 1 października w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego kandydat złożył wymagane przed święceniami wyznanie wiary i przysięgę.

To kolejna, a zarazem jedna z ostatnich stacji na drodze Janusza Radziszewskiego do diakonatu stałego. W czwartek 1 października podczas liturgii w wałbrzyskiej parafii na Podzamczu złożył on uroczyste wyznanie wiary oraz przysięgę przewidziane dla kandydata przygotowującego się do przyjęcia święceń.
CZYTAJ DALEJ

Czy Polska stanie się drugą Francją? Ostrzeżenie dla polskiej szkoły

2026-10-02 21:38

[ TEMATY ]

Francja

edukacja

Andrzej Sosnowski

PAP/EPA/Firas Abdullah

Paryż - krajobraz po francuskim proteście młodzieży

Paryż - krajobraz po francuskim proteście młodzieży

Płonące szkoły, barykady, starcia z policją i tysiące zatrzymanych. Francuski protest młodzieży, rozpoczęty od realnych problemów edukacji, w części miejsc przerodził się w przemoc. Nie oznacza to, że podobny scenariusz czeka Polskę. Powinien jednak skłonić do pytania: czy europejska szkoła, coraz silniej skoncentrowana na dobrostanie i komforcie ucznia, nadal przygotowuje go do wysiłku, frustracji, odpowiedzialności i poświęcenia?

Francuskie protesty rozpoczęły się od problemów, których nie wolno lekceważyć: braków nauczycieli, złego stanu budynków, przepełnionych klas i niedostatecznych środków na edukację. W ciągu kilku dni objęły znaczną część kraju. 2 października br. około 400 szkół średnich pozostawało zamkniętych, zatrzymano ponad dwa tysiące osób, a 65 pracowników oświaty odniosło obrażenia. Dochodziło do podpaleń i starć z policją.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję