Reklama

W drodze do Czadu

Niedziela sandomierska 6/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Wiesławem Podgórskim, przygotowującym się do wyjazdu na misje do Czadu, rozmawia Wojciech Kania.

Wojciech Kania: - Skończył Ksiądz Seminarium Duchowne w Sandomierzu, pracował na parafii, kiedy odkrył Ksiądz w sobie powołanie misyjne?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ks. Wiesław Podgórski: - Genezy powołania misyjnego należy się doszukiwać już u podstaw powołania kapłańskiego. Oba te powołania szły równolegle. Będąc już na studiach w Radomiu, szukałem możliwości, aby pomagać biednym i potrzebującym. Jednak w tym czasie, nie miałem dostępu do instytucji, które zajmowały się wolontariatem - myślałem w tamtym okresie o Indiach. Ostatecznie zdałem sobie sprawę, że mogę pomagać tym najbardziej potrzebującym będąc księdzem. Powołanie kapłańskie i powołanie misyjne dojrzewały razem. W seminarium angażowałem się w prace Koła Caritas. Praca w tym Kole, jak i pomoc najbiedniejszym przerodziła się w powołanie misyjne, bowiem dostrzegłem, że na misjach jest najwięcej ludzi potrzebujących, właściwie można by powiedzieć, że słowo „najbiedniejsi” stało się największym magnesem, który przyciągał mnie do wyjazdu na misje.

- Na placówkę misyjną wyjeżdża Ksiądz do Afryki, a dokładniej do Czadu. Dlaczego akurat Afryka?

Reklama

- Początkowo chciałem wyjechać do Brazylii, bardzo mnie pociągała Amazonia, bo wiedziałem, że nie ma zbyt wielu chętnych do pracy z plemionami indiańskimi. Miałem kontakt z misjonarzem z Brazylii. Diecezja, z której pochodził była usytuowana w Amazonii, i po rozmowie z tym misjonarzem dowiedziałem się, że biskup z tamtej diecezji potrzebuje księży. Jednak zacząłem także szukać gdzie indziej i szybko zdałem sobie sprawę, że nie warto szukać daleko. Z parafii Skopanie, na którą zostałem wysłany po świeceniach kapłańskich na misje do Czadu wyjechał ks. Grzegorz Jeż. Kiedy Ksiądz Grzegorz uczestniczył w przygotowaniach w Warszawie do wyjazdu na misje, ja przejąłem jego obowiązki w parafii. Zaczęły się rozmowy i dopytywanie z mojej strony o misje w Afryce. Dlatego wybrałem Czad. W diecezji Lai w Czadzie posługę misjonarzy pełnią kapłani z naszej diecezji i niewielu księży wytrzymało w tych ciężkich warunkach. To było dla mnie jeszcze większym magnesem, który mnie przyciągnął do wyjazdu do Czadu.

- W jaki sposób odbywa się przygotowanie do wyjazdu na misje. Czy od razu jedzie się do kraju, w którym będzie się misjonarzem? Czy są jakieś etapy tego przygotowania?

- Przygotowanie do wyjazdu na misje, przebiega w dwóch etapach. Pierwszy etap, to przygotowanie w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, gdzie kładziony jest nacisk przede wszystkim na naukę języka oficjalnego, który obowiązuje w danym kraju. Równocześnie odbywają się wykłady na tematy misjologiczne, zostajemy zapoznawani z medycyną tropikalną. Natomiast drugi etap, jest to tzw. przygotowanie bliższe i odbywa się w kraju Europy Zachodniej gdzie obowiązuje język, którym później będziemy się posługiwać w krajach misyjnych. W moim przypadku jest to Francja.

- Mówił Ksiądz o tym, że aby wyjechać na misje trzeba nauczyć się dobrze języka. Jaką inną, potrzebną w pracy misjonarza wiedzę trzeba jeszcze posiąść?

Reklama

- Poza językiem niezbędna jest wiedza z dziedziny medycyny tropikalnej, przynajmniej w podstawowym zakresie. Potrzebna jest do tego, aby móc siebie poratować w trudnych sytuacjach, a równocześnie umieć pomagać tym ludziom, którzy tam mieszkają. Misjonarz przez tamtych ludzi, uważany jest za „najmądrzejszego”, bo w konkretnej sytuacji kiedy trzeba pomóc wszyscy patrzą na misjonarza, który ma coś wymyślić. Znaleźć jakiś sposób pomocy danemu człowiekowi. Innym zakresem wiedzy, który trzeba posiąść są wiadomości z religioznawstwa, zwyczaje i obrzędy jakie panują w danych krajach misyjnych. Trzeba bliżej poznać kraj misyjny, do którego się jedzie, żeby potem łatwiej współpracować z tamtymi ludźmi. Nie można przecież narzucić zwyczajów panujących w Polsce Afrykańczykom. W przypadku młodego misjonarza, który dopiero rozpoczyna pracę na placówce misyjnej bardzo ważne są rady innych doświadczonych misjonarzy. Będąc w Centrum Formacji Misyjnej mieliśmy bardzo często wykłady z misjonarzami, którzy mieli wieloletnie doświadczenie w pracy misyjnej. Dzielili się z nami swoim doświadczeniem, spostrzeżeniami z krajów misyjnych. Stąd, były to bardzo praktyczne rady, podstawowe wskazówki, które często pomogą nam w przyszłości przeskoczyć pewne trudności czy też, uchronią nas od popełniania błędów.

- W jaki sposób, my pozostający w kraju możemy pomóc misjonarzowi?

Reklama

- Podstawową i najpotężniejszą formą pomocy jest modlitwa, bo jeżeli Pan Bóg nie pobłogosławi dziełu podejmowanemu przez człowieka, to nie będzie ono wzrastać. Dlatego modlitwa stoi ponad wszystkim, i o tę modlitwę prosimy za każdym razem, kiedy spotykamy się z ludźmi. Prosimy także ludzi, aby swoje cierpienia ofiarowali w intencji misji i ludzi tam mieszkających. Potrzeba także mówić o misjach, bowiem w wielu przypadkach temat ten jest ciągle odkładany w kąt, ciągle jest w cieniu i przez promowanie misji możemy też przyczynić się w dużym stopniu do tego, żeby misje otrzymały pomoc bardziej konkretną. Inną formą pomocy, bardzo potrzebną misjonarzowi, jest forma kontaktu z nim. Misjonarz żyje w warunkach zupełnej izolacji od swojego kraju rodzinnego, w środowisku gdzie, w początkowej fazie pracy jest nierozumiany przez innych. Dlatego czasami zwykły prosty list, może bardzo przyczynić się do tego, aby wesprzeć misjonarza na duchu w jego ciężkiej pracy. Misje można także wspomagać materialnie przeprowadzając różnego rodzaju zbiórki, akcje chociażby kolędników misyjnych, które są nie tylko pomocą materialną, ale także propagują tematykę misji. Ludzie, którzy się z tym zetkną poznają bardziej trudności, z którymi borykają się ludzie z krajów misyjnych i modlą się za nich, a równocześnie mogą wspierać to dzieło dając drobną ofiarę. Często jest tak, że drobna ofiara dla nas, może w tamtych warunkach mieć cenę życia. Szczepionki, które dla nas są tanie, mogą przez naszą ofiarę uratować wiele istnień ludzkich tam na miejscu.

- Przyjechał Ksiądz na urlop do rodzinnej parafii, do Kłyżowa. Co Ksiądz teraz porabia?

- Jestem po sześciu miesiącach pobytu we Francji. Czeka mnie tam jeszcze siedmiomiesięczny pobyt. We Francji, w trakcie tygodnia chodzę na kurs językowy na Uniwersytet w Poitiers, a podczas weekendów pomagam w parafii St. Maixant, która liczy 14 tys. mieszkańców, jestem wikariuszem w tej parafii. Po wypełnieniu kontraktu z Francją, który jest podpisany do lipca, będę przygotowywał się do wyjazdu do Afryki. Myślę, że ten wyjazd trzeba ustawić na koniec pory deszczowej czyli na wrzesień.

- Wyjazd na misje, wiąże się z pozostawieniem rodziny i wieloma niebezpieczeństwami, które zagrażają misjonarzom. Jak na Księdza wyjazd zareagowała najbliższa rodzina?

- Wydaje mi się, że starają się mnie zrozumie i choć jest to bardzo trudne. Starają się to przyjąć w duchu wiary, ale za każdym razem, kiedy przyjeżdżam, to widzę, że jest żal, jest pragnienie w jakiś sposób zatrzymanie mnie, ale równocześnie jest wielkie zrozumienie dla tej sprawy, którą są misje. Rodzina chciałaby zatrzymać mnie w Polsce, uchronić od niebezpieczeństw, z którymi wiąże się mój wyjazd. Jednak nigdy nie usłyszałem z ust moich rodziców słów abym nie wyjeżdżał. Zawsze jest wielkie zrozumienie.

- Dziękuję za rozmowę i życzę wielu łask Bożych potrzebnych w tak trudnej pracy misjonarza.

2005-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prokurator Witkowski: Ksiądz Popiełuszko nie zginął 19 października [SPECJALNIE DLA "NIEDZIELI"]

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Archiwum Muzeum bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o nowych ustaleniach w sprawie okoliczności uprowadzenia i śmierci ks. Popiełuszki, rozmawia Milena Kindziuk (część I).

Zacznijmy od zdania z Pana najnowszej książki pt. „Bolesne tajemnice ks. Popiełuszki. Śladami prawdy”: „Mam już pewność, że ks. Jerzy Popiełuszko zginął w południe 25 października 1984 roku, po sześciu dniach tortur fizycznych i psychicznych”. Skąd ta pewność, Panie Prokuratorze?
CZYTAJ DALEJ

Wybór ludzi prostych odsłania sposób Boga, który buduje wspólnotę od dołu

2026-01-14 21:02

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Grażyna Kołek

Izajasz mówi do ziemi, która zaznała upokorzenia. Zabulon i Neftali leżały na północy. W VIII wieku przed Chr. te okolice pierwsze przyjęły cios Asyrii i doświadczyły przesiedleń. Prorok pamięta o „drodze nadmorskiej” i o „Zajordaniu”, o szlakach, którymi przechodzili obcy. W takich miejscach rodzi się zdanie o światłości. „Naród kroczący w ciemnościach” opisuje ludzi idących dalej, choć widzą mało. Ciemność w Biblii dotyka nocy, lęku i utraty sensu. Światłość (’ôr) jest znakiem obecności Pana. Ona wschodzi nad tymi, którzy „mieszkają w krainie mroków”, w przestrzeni naznaczonej śmiercią i przemocą. Izajasz mówi o świetle „wielkim”. Ono zmienia sposób widzenia. W tekście brzmi też obietnica pomnożenia narodu. To język życia, które wraca, gdy lud przestaje się kurczyć pod naciskiem. Radość zostaje nazwana „przed Tobą”, przed obliczem Boga. Prorok porównuje ją do radości żniwiarzy i do podziału zdobyczy. To obrazy ulgi po ucisku i oddechu po czasie ciężkiej pracy. Prorok opisuje rozbicie jarzma, kija na barkach i rózgi ciemięzcy. Przywołuje „dzień Midianu”, pamięć zwycięstwa Gedeona. To zwycięstwo przyszło bez siły wielkiej armii. Wskazuje na Boga, który potrafi przerwać spiralę strachu i oddać godność uciskanym. „Galilea pogan” brzmi jak przestrzeń (goyim), narodów. To miejsce mieszane, słabiej chronione, często lekceważone przez centrum. Izajasz widzi tam początek odnowy. Światło rozpala się właśnie na pograniczu. Proroctwo pokazuje Pana, który wchodzi w historię ran i czyni ją miejscem nowego początku. W tej obietnicy Pan sam staje się światłem drogi.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: jesteśmy wezwani do głoszenia Ewangelii wszystkim i wszędzie

2026-01-25 12:28

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

„My, chrześcijanie, musimy pokonać pokusę zamykania się: Ewangelia musi być bowiem głoszona i przeżywana w każdych okolicznościach i w każdym środowisku, aby była zaczynem braterstwa i pokoju między osobami, kulturami, religiami i narodami” - powiedział papież 25 stycznia w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”.

Drodzy Bracia i Siostry, dobrej niedzieli!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję