Reklama

Na początek roku

W drodze do Emaus

Rok 2005 rozpoczyna się pod znakiem Eucharystii. By ją lepiej zrozumieć, Jan Paweł II w liście „Mane nobiscum Domine” (Zostań z nami, Panie) stawia nam przed oczy „ikonę uczniów z Emaus”. Trzeciego dnia po śmierci Jezusa dwaj uczniowie idą z Jerozolimy do Emaus. Po drodze dołącza do nich nieznajomy Wędrowiec. Punktem kulminacyjnym opowiadania i sednem ikony jest rozpoznanie w Wędrowcu Jezusa, prawdziwe rozpoznanie tego, kim jest Jezus. Rozpoznanie to dokona się „przy łamaniu chleba”. Na razie jednak - jak mówi Jan Paweł II - uczniowie „przygnębieni smutnymi myślami nie przypuszczali, że ten Nieznajomy to ich Mistrz, już zmartwychwstały”. Zanim jednak nastąpi rozpoznanie, uczniowie muszą przebyć długą drogę, i to przede wszystkim nie tę mierzoną w kilometrach, ale tę wewnętrzną, duchową.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeszcze tak niedawno

Reklama

ci dwaj zmierzający do Emaus stali pośród tych, którzy z daleka przyglądali się egzekucji na Golgocie. Od tego dnia minęły 3 dni, okres przewidziany przez prawo, by ostatecznie stwierdzić zgon. Idą odwróceni plecami do Jerozolimy, tego miasta, gdzie pogrzebali swoją nadzieję, miasta, gdzie umarł sens ich życia. Słuchali Go. Szli za Nim. Miał wyzwolić Izrael. Ta nadzieja przenikała całą ich egzystencję. Jego śmierć złamała tę nadzieję. Ich nadzieja zawisła na krzyżu i została - jak im się zdaje - na zawsze przywalona grobowym kamieniem. Czują się osamotnieni. A może nawet oszukani. Są smutni. I mają ku temu powód. Ci dwaj, którzy zmierzają z Jeruzalem do Emaus,idą gnani rozczarowaniem.
Jakże często jesteśmy do nich podobni. Jakże często - podobnie jak oni - kroczymy „po drodze pełnej pytań, niepokojów, nieraz także bolesnych rozczarowań”. Bywamy rozczarowani wobec świata, któremu ufaliśmy, wobec ludzi, którym powierzyliśmy swoją egzystencję. To rozczarowanie dotyka nasze rodziny i nasze życie społeczne. Poprzez chorobę, śmierć, biedę, bezrobocie czy bezdomność codzienność stawia nam dotkliwe pytania. Jesteśmy rozczarowani życiem, które przyszło nam toczyć. Jak uczniowie z Emaus chcielibyśmy powiedzieć Bogu: „A myśmy się spodziewali”. Tak, spodziewaliśmy się, że to życie będzie może piękniejsze, może bogatsze, może prostsze, a może choć trochę szczęśliwsze. Mamy prawo czuć się rozczarowani, a nawet może oszukani, czasami oszukani przez samego Boga.

Pierwszy dzień tygodnia

Reklama

dobiega końca. Ma się ku wieczorowi. Zbliża się czas posiłku. Zmierzch jest czasem powrotu do niego. Dla tych, którzy podróżują, jest czasem poszukiwania domu. Jak się okaże, jest także czasem zapraszania do niego. Nieznajomy Wędrowiec, który od jakiegoś już czasu idzie z uczniami, sprawia wrażenie, jakby chciał iść dalej sam. Nie narzuca się sobą, niczego się nie domaga, nie wprasza się na kolację. Inicjatywa wychodzi od uczniów. To oni przymusili go, by pozostał. Teraz właśnie padają te najważniejsze słowa: „Zostań z nami”. Argument jest ważny. Jest późno. „Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Niebezpiecznie jest samemu podróżować nocą po Palestynie. Ale jest jeszcze drugi argument, którego być może sobie jeszcze nie uświadamiają. „Pośród cieni chylącego się ku zachodowi dnia i mroku zalegającego w duszy ów Wędrowiec był jasnym promieniem, na nowo budzącym nadzieję i otwierającym ich ducha na pragnienie pełni światła. «Zostań z nami», prosili. A On przyjął zaproszenie” - pisze Jan Paweł II.
Zmierzch jest porą, gdy uczniowie stają się bliźnimi Nieznajomego. „Zasadniczym problemem chrześcijan - pisze Alessandro Pronzato - nie jest rozpoznanie, kto jest moim bliźnim, czyli określenie kategorii osób, które pomogą mi praktykować miłosierdzie możliwie najmniejszym kosztem. Głównym problemem jest to, jak stać się bliźnim, przesuwając centrum uwagi z siebie na innych”. Bo bliźnim nie jest ten, kto potrzebuje pomocy, lecz ten, kto ją ofiaruje.
Na drodze do Emaus objawia się Kościół, który jest miejscem gościnnym. To nie jest Kościół, który oczekuje na potrzebujących, biednych, odrzuconych, którzy łaskawie zapukają do jego drzwi. To Kościół, który rozpoznaje potrzeby człowieka, który pierwszy wychodzi z inicjatywą pomocy, który musi rozeznać, gdzie nachylił się dzień, gdzie człowiek staje wobec zagrożenia. Nie jest łatwo budować taki Kościół w sobie, nie jest łatwo budować w sobie takie chrześcijaństwo. Łatwo się zwolnić z bycia Kościołem miłosiernym i gościnnym. Ile to razy o zmierzchu dnia mówiliśmy spotkanym nieznajomym: „Ruszajże z Bogiem” miast: „Zostań z nami”?
A przecież mogli Mu dać spokój i pozwolić iść dalej. Mogli Go nie przymuszać, nie zapraszać. Ale wtedy nie byłoby wieczerzy w Emaus. Nie byłoby „łamania chleba”. Nigdy by Go nie rozpoznali. Jezus pozostałby dla nich Nieznajomym spotkanym w drodze. O zmierzchu dnia wokół nas wielu nieznajomych. Tylko trzeba się dobrze rozglądnąć. Każdy czeka, aby go przymusić.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nad Emaus zapada zmrok

Reklama

Nieznajomy zasiada do stołu wraz z uczniami. Bierze do ręki chleb i odmawia modlitwę błogosławieństwa. Uczniowie opowiedzą potem Jedenastu, że cud dokonał się właśnie wtedy, „przy łamaniu chleba”. Wtedy ich oczy zostały otwarte, tak jak wcześniej zostały zamknięte - gdy trzymane były niejako na uwięzi. Kto zamknął ich oczy i kto je teraz otworzył? Ten, kto im oczy przysłonił, zdolny był je teraz otworzyć. Jezus najpierw ukrył się, by dopiero teraz zostać rozpoznany. „Wkrótce oblicze Jezusa miało zniknąć, ale Mistrz miał «pozostać» pod zasłoną «łamanego chleba», wobec którego otworzyły się ich oczy”. W momencie, gdy uczniowie rozpoznają Jezusa, On znika. Jego fizyczna obecność jest już niepotrzebna. „Na prośbę uczniów z Emaus, by pozostał «z» nimi, Jezus odpowiedział darem o wiele większym: przez Sakrament Eucharystii pozostał «w» nich” - pisze Jan Paweł II.
Uczniowie już wiedzą, jak teraz rozpoznać Pana. Fizyczne słyszenie i widzenie, które dane im było niegdyś, podczas Jego ziemskiej wędrówki, teraz musi zostać zastąpione innym rozpoznaniem. Wzrok naturalny musi zostać zastąpiony spojrzeniem wiary. Uczniowie w „łamanym chlebie” rozpoznają Pana. Także i nasze spojrzenie, które w każdej Eucharystii kierujemy na „chleb łamany”, musi zostać przeniknięte wiarą. „Eucharystia jest tajemnicą obecności, przez którą spełnia się w najwznioślejszy sposób obietnica Jezusa, że pozostanie z nami aż do skończenia świata” - mówi Papież. Ta tajemnica „realnej” obecności bardziej niż jakikolwiek aspekt Eucharystii „wystawia na próbę naszą wiarę”.
Co jednak sprawiło, że uczniowie rozpoznali Pana właśnie teraz?, dopiero teraz? Odpowiedź na to pytanie dają sami uczniowie. Gdy Jezus zniknął im z oczu, mówili do siebie: „Czyż serca nam nie pałały, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam otwierał?”. Oto jest duchowa podróż, którą przebyli uczniowie. Wiedzie ona od smutku malującego się na twarzy do pałającego serca. Uczniowie znali Pisma, ale okazuje się, że były jednak przed nimi zamknięte. Jezus im otwiera Pisma, wprowadza ich w nie jak w otwarte drzwi, pozwala im wreszcie - jakby powiedział poeta - „widzieć jasno w zachwyceniu”. „Światło Słowa roztapiało ich twarde serca i «otwierało im oczy»” - powie Jan Paweł II. Serce może pałać tylko wtedy, gdy rozgrzeje je słowo Boże.
Jakże łatwo zwalniamy się ze słuchania słowa Bożego. Jakże rzadko do niego sięgamy. Ilu z nas wkracza w świat Dobrej Nowiny, który podczas każdej Mszy św. otwiera nam Pan? Potem stajemy wobec Eucharystii z sercem zimnym, a przecież bez słowem rozpalonego serca nie otworzą nam się oczy wiary, by w „łamanym chlebie” rozpoznać Chrystusa. Tylko Jego słowa sprawiają, że pałają serca uczniów, tylko Jego słowa „wyzwalają z mroków smutku i rozpaczy”.

Jest już noc

uczniowie mogliby tam właściwie pozostać, by w zaciszu domu celebrować radość z rozpoznania Pana. Dzieje się jednak inaczej. Na miejscu rozpoznania Pana uczniowie nie budują sanktuarium, w którym mogliby spokojnie kultywować to, co się wydarzyło. Przeciwnie, jeszcze w tej samej godzinie, z wielkim pośpiechem wyruszają w powrotną drogę do Jerozolimy. Już czas, by porzucić rozczarowanie, powstać ze smutku i podjąć powrotną drogę. Uczniowie odnaleźli sens i rację życia. Teraz trzeba biec, by innym o tym powiedzieć, by z innymi podzielić się radością. „Kiedy naprawdę doświadczyło się Zmartwychwstałego, pożywając Jego Ciało i Jego Krew, nie można zatrzymać tylko dla siebie przeżywanej radości. Spotkanie z Chrystusem, stale pogłębiane w eucharystycznej bliskości, wzbudza w Kościele i w każdym chrześcijaninie pilną potrzebę dawania świadectwa i ewangelizowania” - mówi Papież.
Spotkawszy Pana, nie da się spokojnie usiedzieć. Tak się przynajmniej wydaje, bo i gdyby przyglądnąć się Kościołowi, czyli nam, to trzeba przyznać, iż - niestety - da się nie biec, nie spieszyć się, da się milczeć, nic nikomu nie mówić, nikomu nic nie opowiadać. A może po prostu nie ma co opowiedzieć? Może żadnego spotkania nie było? Nie ma żadnej radości, którą chciałoby się podzielić? „W tym Roku Eucharystii chrześcijanie winni dołożyć starań, by z większą mocą dawać świadectwo o obecności Boga w świecie. Nie lękajmy się mówić o Bogu i z dumą nosić znaki wiary” - prosi Jan Paweł II Chrześcijaństwo - jak żadna inna religia - jest świadectwem. Jest nieustannym przekazywaniem z pokolenia na pokolenie świadectwa o Zmartwychwstałym, świadectwa o sprawie Jezusa z Nazaretu. „Wierzyć - jak mówił ks. prof. Józef Tischner - to znaczy zaufać łańcuchowi świadectw, albowiem wiara nie dociera do człowieka poprzez książki, lecz przez czyjeś świadectwo. W tym widzę konieczność Kościoła, który kultywuje żywe świadectwo wiary”. Chrześcijaństwo jest świadectwem, świętym i żywym depozytem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, a może nawet bardziej - jest wielopokoleniowym orszakiem ludzi, którzy przekazywali sobie świadectwo o żywym Chrystusie. Myślę, że winni jesteśmy im wdzięczność, że natychmiast, „w tej samej godzinie” biegli, by opowiadać to, co przekazali im inni, sami usłyszawszy to od innych jeszcze. Teraz jest czas, by przejąć pałeczkę świadectwa w tej niekończącej się, świętej sztafecie.

Wkraczamy w Nowy Rok

wraz z uczniami zmierzającymi do Emaus. Być może - tak jak oni - czujemy się rozczarowani, być może - tak jak oni - żyjemy własnymi, tzn. fałszywymi pomysłami na Pana Boga. Jeden z tych dwóch zmierzających do Emaus miał na imię Kleofas. Drugi był bezimienny. Może więc nosić imię każdego z nas. Podejmijmy przygodę drogi. Spotkamy na niej nieznajomego Wędrowca. Jeśli Go zaprosimy do siebie i posłuchamy, rozpoznamy w Nim Jezusa. On zburzy nam nasze stare życie. To warunek, by można było zbudować nowe.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hiszpania: biskupi ostrzegają przed nadużywaniem emocji w ruchach chrześcijańskich

2026-03-03 12:31

[ TEMATY ]

wiara

Adobe Stock

Komisja Episkopatu ds. Nauki Wiary Hiszpańskiej Konferencji Biskupów opublikowała notę doktrynalną na temat roli emocji w akcie wiary, zatytułowaną Cor ad cor loquitur — „Serce przemawia do serca”. Dokument został zatwierdzony do publikacji przez Komisję Stałą podczas posiedzenia w dniach 24 i 25 lutego w Madrycie, a wcześniej został przyjęty przez biskupów będących członkami Komisji 20 lutego.

Nota opiera się na kardynalskim motto Cor ad cor loquitur, związanym ze św. Janem Henrykiem Newmanem - wspomnianym w tekście jako „niedawno ogłoszony doktor Kościoła” - i wykorzystuje je do sformułowania swojej głównej tezy: życie duchowe i spotkanie z Bogiem wpływają na człowieka „we wszystkich jego wymiarach: emocjonalnym, intelektualnym i wolitywnym”. Wychodząc z tego założenia, biskupi podkreślają, że wiara dotyczy „całej ludzkiej egzystencji” i że obok zaufania Bogu i elementów poznawczych właściwych dla przynależności i wyznania wiary pojawiają się również emocje i uczucia, takie jak radość duchowa, miłość czy pokój.
CZYTAJ DALEJ

Liturgiczne wymogi dla Gorzkich Żali: Nabożeństwo ma charakter pasyjny i powinno być sprawowane zgodnie z normami

2026-03-03 18:50

[ TEMATY ]

Gorzkie żale

Karol Porwich/Niedziela

Matka Boża Bolesna

Matka Boża Bolesna

- Nabożeństwo Gorzkich Żali ma charakter pasyjny i powinno być sprawowane zgodnie z normami Kościoła, zwłaszcza gdy łączy się je z wystawieniem Najświętszego Sakramentu - podkreśla Dawid Makowski, liturgista koordynujący projekt „Z pasji do liturgii”. Wyjaśnia m.in. kwestie koloru szat, użycia kadzidła, miejsca głoszenia kazania pasyjnego oraz zasad gry na organach w Wielkim Poście. Przypomina, że nawet nabożeństwa ludowe, głęboko zakorzenione w polskiej tradycji, mają swoje miejsce w porządku liturgicznym Kościoła i powinny być sprawowane z poszanowaniem obowiązujących norm.

Gorzkie Żale to jedno z najbardziej charakterystycznych polskich nabożeństw wielkopostnych. Jak przypomina Dawid Makowski, jest to modlitwa „skupiona na Męce Pańskiej na zasadzie współubolewania i współuczestniczenia z Chrystusem”. Jej istotą jest „śpiewane rozmyślanie o cierpieniu Chrystusa i Maryi”.
CZYTAJ DALEJ

Przesłanie do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Bogu cześć swoim życiem!

2026-03-03 16:37

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł.

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję