Tomás i Paquita Álvirowie urodzili się na początku XX wieku i mieszkali w Hiszpanii. Tomás Álvira był doktorem chemii, wykładał i prowadził badania naukowe. Paquita Domínguez Susín była nauczycielką. Wojna domowa (1936 r.) zastała Tomása w Madrycie. Tam też poznał założyciela Opus Dei. Wraz z nim dołączył do grupy przedzierającej się przez Pireneje do strefy narodowej. Josemaría Escrivá wywarł na młodym Tomásie ogromne wrażenie, tak że zapragnął swoje życie związać z założoną przez niego wspólnotą. Kiedy skończyła się wojna domowa (1939 r.), Tomás i Francisca pobrali się. Mieszkali w Saragossie. W 1941 r. rodzina przeprowadziła się do Madrytu, gdzie Tomás otrzymał stanowisko profesora w Instytucie Ramiro de Maeztu.
Opus Dei
Reklama
Małżonkowie związali swoje życie z Opus Dei. Tomás poprosił o przyjęcie do wspólnoty jako pierwszy supernumerariusz 15 lutego 1947 r., a Francisca została supernumerariuszką 1 lutego 1952 r. Idąc za słowami św. Josemaríi Escrivy de Balaguera, uczynili swój dom „domem jasnym i pogodnym”. Poprzez heroiczne i wytrwałe praktykowanie cnót chrześcijańskich zbliżali się wspólnie do Boga. Centrum i rdzeń ich życia wewnętrznego stanowiła codzienna Msza św. Wspierani łaską Bożą starali się nadać nadprzyrodzony sens swoim zwyczajnym obowiązkom rodzinnym, zawodowym i społecznym. – Rodzice żyli prosto, pobożnie, bez fanatyzmu – wspomina ich syn prof. Rafael Álvira. Droga, którą podążali, mocno odcisnęła się na życiu ich dzieci. Jeden syn został księdzem, a pozostałe rodzeństwo – numerariuszami Opus Dei.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rodzina
Tomás i Francisca mieli dziewięcioro dzieci, z których pierwszy syn, José María, zmarł w wieku 5 lat. Sześć córek i dwóch synów wychowywali w duchu miłości chrześcijańskiej i odpowiedzialności. – Rodzice byli bardzo otwarci – wspomina prof. Rafael Álvira w wywiadzie udzielonym Gościowi Niedzielnemu. – Dom był zawsze czysty, urządzony skromnie, ale ze smakiem. My, dzieci, mieliśmy jeden pokój, niezbyt porządny, gdzie mogliśmy wyładować naszą dziecięcą anarchię.
Syn wspomina, że on i jego rodzeństwo każdego dnia widzieli konkretne przykłady miłości rodziców, którzy mimo licznych obowiązków znajdowali czas, by pobyć razem. Francisca pracowała w domu i zawsze miała czas dla swoich dzieci.
– Matka uwielbiała żartować i miała ogromny dar rozbawiania wszystkich. Przy tym była osobą, która docierała do każdego, dzięki niej byliśmy w ciągłym rodzinnym dialogu – wspomina syn. Tomás, kiedy po wielu godzinach pracy wracał do domu, mimo zmęczenia pomagał dzieciom w zadaniach domowych. – Ojciec, który świetnie opowiadał dowcipy, „miał gadane”, był dla nas wielkim autorytetem – zaznacza Rafael. Jednym z momentów, na które czekali wszyscy członkowie rodziny, były wspólnie spędzane chwile po kolacji, kiedy każdy mógł opowiedzieć, co spotkało go tego dnia, i posłuchać, co robili inni.
Nauka odpowiedzialności
Reklama
– Rodzice, chociaż weseli i dowcipni, nigdy jednak nie żartowali na temat pracy. Do pracy podchodziło się poważnie: była święta i była czymś, co należy uświęcać – opowiada Rafael. Tomás pracował prawie do końca życia, czyli ponad 80 lat, Francisca podobnie.
Tomás cenił wolność. Czasem któreś z dzieci chciało, aby podjął za nie jakąś decyzję. Odpowiedź ojca zawsze była ta sama: „Nie umiesz wybrać? To znaczy, że nie jesteś wolny. Ja nie mogę podjąć decyzji, która należy do ciebie”.
– Z perspektywy czasu zobaczyłem, że rodzice robili wszystko dla nas, zapominając o sobie samych. Mieliśmy do nich niewyobrażalne zaufanie. Nie narzucali swojego autorytetu, lecz go mieli – wspomina Rafael Álviro.
W innym miejscu wyznaje: – Rodzice rzadko nam czegoś zabraniali – działo się to tylko wtedy, gdy chcieliśmy podjąć ewidentnie dla nas złą i krzywdzącą decyzję. Pewnego razu np. jedna z córek uparcie chciała pojechać na obóz, który rodzice uważali za niewłaściwy. Odpowiedź ojca była krótka i jasna: „Tam nie pojedziesz”. Ten brak pozwolenia bez wielu wyjaśnień córka przyjęła bez buntu. Była pewna, że ojciec ma powody do podjęcia takiej decyzji. W tym domu wolności zawsze towarzyszyła odpowiedzialność.
Edukacja
Reklama
Rodzice, choć nie narzucali dzieciom wiary na siłę, chcieli, aby były wychowywane w zgodzie z ich przekonaniami. Dlatego Tomás wraz z przyjaciółmi założył w 1963 r. stowarzyszenie Fomento de Centros de Ensenanza (Stowarzyszenie Wspierania Ośrodków Edukacyjnych). Była to inicjatywa mająca na celu powołanie szkół opartych na ścisłej współpracy z rodziną. W placówkach, prowadzonych przez stowarzyszenie, zwraca się szczególną uwagę na: wysoką jakość nauczania, innowacyjność, indywidualne podejście do ucznia oraz edukację opartą na wartościach. W szkołach Fomento (obecnie jest ich 35 w całej Hiszpanii, 20 placówek wczesnoszkolnych oraz Uniwersytet Villanueva w Madrycie) wychowało się tysiące osób. Wyszło z nich wiele powołań kapłańskich, zakonnych oraz świeckich – większość uczniów założyło potem przykładne chrześcijańskie rodziny.
Cierpienie
Zarówno Tomás, jak i Francisca wiele cierpieli z powodów zdrowotnych. Swojemu cierpieniu nadawali sens nadprzyrodzony. Tomás zmarł na raka w 1992 r. Paquita ofiarowała Bogu swoją chorobę mózgu. Odeszła w 1994 r. Oboje umarli w Madrycie w opinii świętości.
9 lipca 2008r. archidiecezja Madrytu zdecydowała o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego małżeństwa Álvira Domínguez. Etap diecezjalny zakończył się w 2013 r.
Jan Paweł II o świętych małżonkach
„Aby wydobyć na światło dzienne świadectwo świętości, zachęcam moich braci biskupów do rozpoznawania i ukazywania znaków świętości i heroiczności cnót, które objawiają się także dziś, zwłaszcza jeśli dotyczą wiernych świeckich w ich diecezjach, przede wszystkim chrześcijańskich małżonków. W przypadkach, w których okaże się to naprawdę stosowne, zachęcam do otwierania procesów kanonizacyjnych. Może to być dla wszystkich znakiem nadziei, zaś dla Ludu Bożego w jego wędrówce – motywem umocnienia w składaniu wobec świata świadectwa o nieustannej obecności łaski w ludzkich sprawach i wydarzeniach”.
Adhortacja Pastores gregis (16 października 2003 r.)
