Ewa Melerska: Co oznacza dla Pani żyć Eucharystią?
Jadwiga Gierszyńska: Żyć Eucharystią to przenosić to, co dzieje się na ołtarzu do mojego zwykłego, codziennego dnia.
Jak to wygląda w praktyce?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Oznacza to, że Msza św. nie kończy się wraz z błogosławieństwem. Staram się doceniać dar, który otrzymuję, Bożą miłość i radość, i przekazywać dalej, tak jak uczy nas Jezus Chrystus.
Zaczynam swój dzień od spotkania z Bogiem, powierzam Mu swoje myśli i plany. Dziękuję, że daje mi siłę, by wstać, poruszać się, zawierzam wszystkie osoby, które spotkam w ciągu dnia. Dziękuję Mu także za to, że mogę ofiarować życie innym, posługiwać w różnych miejscach. Staram się być codziennie na Mszy św. Z biegiem lat zauważam, że staję się łagodniejsza w relacjach z innymi, a Bóg daje mi więcej spokoju. Widzę, że Eucharystia powoli przemienia moje serce i uczy mnie patrzeć na innych z większą cierpliwością i wyrozumiałością. Kiedy spotyka mnie jakaś trudna sytuacja, kiedy myślę, że po ludzku nie dam już rady, to wiem, że Bóg jest przy mnie obecny, a Duch Święty kieruje moje myśli i działania na właściwe tory. Wtedy łatwiej mi zaufać i oddać wszystko w Boże ręce, a nie próbować rozwiązać wszystko własnymi siłami.
Czy zdarzają się takie dni, kiedy szczególnie potrzebuje Pani Eucharystii?
Reklama
Tak, to przede wszystkim momenty trudne, dni pełne zmęczenia, niepokoju o bliskich czy po prostu bezsilność, kiedy czuję, że moje własne siły się wyczerpują. Eucharystia staje się dla mnie źródłem pokoju i przypomnieniem, że nie muszę dźwigać wszystkiego sama. W takich chwilach szczególnie mocno czuję, że potrzebuję bliskości Jezusa.
Co daje Pani Komunia św. w życiu codziennym?
Komunia św. to dla mnie fizyczne i duchowe umocnienie. Ona daje mi wewnętrzną stabilność, poczucie bezpieczeństwa i siłę do stawiania czoła codziennym wyzwaniom. Jest jak duchowy pokarm i daje mi odwagę do czynienia dobra. To dla mnie ogromny dar, ale też zadanie, żebym dzieliła się tym dobrem, które otrzymuję. Wiem, że nie jestem w tym wszystkim sama.
Jak można żyć Eucharystią poza kościołem?
Przez dziękczynienie i dar z samej siebie. Życie Eucharystią poza świątynią to zauważanie drugiego człowieka, uśmiech do sąsiada, czas podarowany komuś samotnemu, bezinteresowna pomoc, wysłuchanie bez ocenienia czy zwykła uczciwość w pracy. To stawanie się chlebem dla innych. W Radio Maryja posługuję modlitwą, rozmową, pomocą w recepcji. Staram się tam być dla drugiego człowieka. W małych gestach najbardziej widać to, co przeżywamy w czasie Eucharystii i to przenosimy do codziennego życia.
Czy Eucharystia pomaga Pani w relacjach z bliskimi?
Reklama
Oczywiście, daje mi cierpliwość, uczy przebaczenia i jest pomocą w codziennych obowiązkach. Gdy patrzę na to, jak Chrystus przebacza i przyjmuje mnie podczas Mszy św. łatwiej mi okazywać cierpliwość w domu. Uczy mnie łagodnego patrzenia na błędy bliskich i pomaga wtedy, gdy pojawiają się nieporozumienia. Nie zawsze jest łatwo, bo każdy z nas ma swoje wady czy słabości albo gorsze dni, ale pamiętam, że sama potrzebuję zrozumienia i przebaczenia. Eucharystia uczy mnie, że nie zawsze wszystko musi się układać po mojej myśli, ale zawsze mogę układać swoje życie z Jezusem.
Jest Pani zaangażowana w posługę dla Kościoła, w parafii, w Radio Maryja, uczestniczy Pani w pielgrzymkach. Co daje Pani obecność we wspólnocie?
Dzięki temu widzę, że nie jestem sama w swojej wierze. Wspólnota to ogromne wsparcie, możliwość wspólnej modlitwy i wzajemnego umocnienia się. Posługa, choćby ta drobna, na rzecz Radia Maryja daje mi też wielką radość, że mogę być częścią czegoś większego i realnie pomagać w ewangelizacji. W parafii angażuję się w Żywy Różaniec, jestem zelatorką. Z tego też czerpię wiele radości, buduję relacje z innymi i rozwijam się. Bardzo ważne są dla mnie także pielgrzymki. To czas modlitwy i spotkania z drugim człowiekiem.
Za co dziękuje Pani najczęściej podczas Mszy św. i modlitwy?
Najbardziej dziękuję za dar obecności Boga w moim życiu, za rodzinę, zdrowie, za pokój w sercu. Dziękuję też za to, że niezależnie od tego, jak trudny był mijający tydzień, zawsze mogę przylgnąć do Boga i zacząć wszystko od nowa. Eucharystia przypomina mi, że każdy dzień jest nowym darem.
