Reklama

Wschowa

Miejsce dla wszystkich

Między kościołem farnym pw. św. Stanisława we Wschowie a parafialnym domem katechetycznym jest mały skwer. Tu, chroniąc się przed słońcem, bawią się dzieci z okolicy. Przy jednej z ławek przystań dla siebie znalazł mały chłopiec. Miał może cztery latka. Puszczał zrobionego domowym sposobem bączka. Cieszył się z naszego zainteresowania i chcieliśmy z nim porozmawiać. Okazało się, że chłopiec nie potrafi mówić. Nie wiadomo dlaczego. Może jednak, jeśli zechce, znaleźć miejsce pod skrzydłami jednej z grup działających tuż obok, w domu katechetycznym. Swoją siedzibę ma tutaj Akcja Katolicka, Caritas, Współpracownicy Salezjańscy i Oratorium Valdacco.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Salezjańskie dzieciństwo

Reklama

Siostry salezjanki ze Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki działają we Wschowie od 1947 r., kiedy przeniesiono tutaj placówkę z Laurowa i Wilna. Misją Zgromadzenia jest organizowanie środowiska wychowawczego dla dzieci i młodzieży, które nazwano "Oratorium". Realizowany jest tu integralny program wychowania, mający na celu wzmocnienie u wychowanków poczucia wartości i wiary we własne siły, pobudzenie do inicjatyw i samodzielności, a także chęci samokształcenia i samowychowania. Jak podkreślają siostry, pierwszeństwo do opieki mają najbiedniejsi, czyli ci, którzy z różnych przyczyn nie mogą ułożyć sobie życia i są wystawieni na niebezpieczeństwa. Oratorium zapewnia spokojne miejsce do aktywnego spędzenia wolnego czasu. Tutaj dzieci i młodzież uczą się kulturalnego sposobu bycia, tutaj rozwijają zainteresowania artystyczne, sportowe i religijne, tutaj też mogą zjeść posiłek. Dyrektorką Oratorium jest s. Zofia Pastuszka, kierownikiem s. Leokadia Tkaczuk, odpowiedzialna za finanse s. Joanna Kapczyńska, a opiekunem duchowym ks. Krzysztof Osowski. Starają się oni tak wychowywać swych podopiecznych, by chcieli przyjąć na siebie odpowiedzialność za innych. Pomaga im w tym wspólne organizowanie wyjazdów oraz imprez, takich jak choćby znane już w całym mieście dyskoteki. Przychodzi na nie ponad 100 osób, choć warunkiem zabawy jest brak alkoholu i papierosów.
Ośrodek czynny jest od wtorku do niedzieli, od dwóch do czterech godzin dziennie. Wraz z siostrami salezjankami Oratorium, do którego uczęszcza około 130 osób, (zrzeszonych w 14 grupach), prowadzi 15 młodych animatorów oraz Współpracownicy Salezjańscy. W Oratorium działa klub modelarski, kółko teatralne, zespół muzyczny, grupa dyskusyjna i misyjna. Można tu też nauczyć się gry na gitarze czy pograć w tenis stołowy. Fenomenem tego miejsca jest specjalistyczna grupa dla młodych, łagodnie mówiąc, "urwisów" z ulicy.

Łobuzy ks. Bosko

Na chłopców przychodzących na spotkania grupy pod nazwaną "Łobuzy ks. Bosko" mówi się też tutaj "scyzoryki" albo "wybuchowe aniołki". To właśnie ks. Bosko dał przykład salezjanom i zbierał chłopaków z ulicy, by stworzyć im godne miejsce do życia i dojrzewania. Codzienność tych 10 chłopaków przychodzących do Oratorium w wieku od 4 do 14 lat wcale nie jest łatwa. Przyszli prosto z ulicy, która jest ich domem i która ich wychowuje, bo ich tutaj chciano. Jak sami mówią, przychodzą tu, bo tu można coś zjeść, nauczyć się kultury, bawić się, malować i poznawać nowych kolegów. Jednogłośnie twierdzą, że Oratorium jest ich domem. Dlatego lubią tu sprzątać i zawsze odkładają zabawki na swoje miejsce. Zapytani, dlaczego to robią, odpowiadają prosto, "bo to jest nasze". "Ja mam przerąbane życie - mówi Mikołaj (lat 14) - jestem najmłodszy w rodzinie, od grudnia mam swoją kartę na policji. W domu wciąż mnie tłuką. Kiblowałem już dwa razy". Prawie wszyscy scyzorykowcy są notowani, przeważnie za niewielkie kradzieże. Większość z nich pali. Mikołaj pali osiem lat, Jacek, który ma12 lat, pali cztery lata. Grupa znajduje się pod stałą opieką pedagog Barbary Tarki z Gimnazjum nr 1. W czasie swoich spotkań przechodzą także formację eucharystyczną. Powoli włączani są w działania innych grup tematycznych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Współpracownicy Salezjańscy

Reklama

Rodzina salezjańska założona przez ks. Jana Bosko i s. Marie Dominike składa się z trzech grup: sióstr salezjanek, księży salezjanów i świeckich należących do Stowarzyszenia Współpracowników Salezjańskich. Stowarzyszenie to zrzesza ludzi świeckich żyjących w stanie małżeńskim lub samotnych, którzy przede wszystkim chcą podejmować dzieła na rzecz dzieci i młodzieży. Wszyscy kandydaci do tego stowarzyszenia muszą przejść przez okres dwóch lat kandydatury. Członkowie stowarzyszenia uczestniczą w stałych spotkaniach formacyjnych i rekolekcjach. We Wschowie Współpracownicy działają od 1981 r. Obecnie pomagają w prowadzeniu świetlicy Akcji Katolickiej oraz angażują się w dzieła podejmowane w Oratorium. Współpracownicy docierają też z pomocą charytatywną do wielu ubogich rodzin, a także organizują dożywianie w szkole. Co roku obdarowują dzieci paczkami z okazji świąt. - Zapraszamy na spotkanie także rodziców dzieci, by przekazywać im sens zachowywania tradycji i życia z Bogiem - mówi siostra odpowiedzialna za Współpracowników Salezjańskich. - Jedna z mam powiedziała mi w czasie spotkania: "Moje dzieci chodziły do przedszkola prowadzonego przez siostry. Potem, jak podrosły, zaczęły przychodzić do Oratorium. W związku z tym ja też zaczęłam tu bywać i bardziej poznawać siostry i ich charyzmat. Mam swoją rodzinę i pracuje zawodowo, ale wydaje mi się, że jak zrobię tylko to, co do mnie należy, to trochę mało. Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek tyle jest wart, ile może uczynić dla drugiego człowieka. Stając przed Panem Bogiem, będziemy rozliczać się z pustych rąk".

Świetlica Akcji

Parafialny Oddział Akcji Katolickiej działa od 1999 r. i liczy obecnie 12 osób. Dzięki organizowanym festynom Akcji udało się wyremontować dół domu katechetycznego i wspierać finansowo działającą pod ich patronatem świetlicę. Oddział zorganizował kilkakrotnie przegląd jasełek i raz konkurs kolęd. W ubiegłym roku w listopadzie pierwszy raz członkowie Akcji poprowadzili Cecyliadę, tzn. Przegląd Piosenki Religijnej. Organizują również prelekcje i wykłady. Od dwóch lat do prowadzonej przez Akcję świetlicy uczęszcza około 30 dzieci, którymi opiekuje się s. Bernadetta, a pomagają jej uczennice ze Studium Nauczycielskiego z Leszna. W trakcie pobytu na świetlicy dzieci mogą odrobić lekcje, pobawić się, uczestniczyć w zajęciach plastycznych, nauczyć się języka francuskiego i zjeść podwieczorek. Świetlica czynna jest trzy razy w tygodniu.

Caritas młodych

S. Paula ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, które działa we Wschowie od XIX w., jest odpowiedzialna za grupę Caritas. Grupa działa od trzech lat, formalnie zaś zarejestrowana została w lutym tego roku. Pod swoją opieką mają część chorych w parafii, których odwiedzają raz w miesiącu. - Młodzież - opowiada s. Paula - ma za zadanie wyprowadzenie naszych podopiecznych na spacer lub do kościoła. Czasami, jeśli jest taka potrzeba, zrobią zakupy czy porządki. Innym razem wystarczy po prostu obecność i zwykła rozmowa. Towarzyszenia chorym trzeba nauczyć się krok po kroku. Oprócz chorych młodzież Caritas opiekuje się również grupą biednych rodzin. Siedem z nich dostaje co tydzień zakupy żywnościowe. Oprócz tego Caritas zajmuje się ponad czterdziestoma dziećmi z biednych lub patologicznych rodzin. - Dla nich organizują opłatek i prezenty na Boże Narodzenie, Zajączka, a wciągu roku imprezy z drobnymi upominkami. Młodzież - jak mówi s. Paula - stara się do nich docierać indywidualnie, bo w przypadku dzieci z tych rodzin wszelkie formalne i regularne spotkania są praktycznie niemożliwe. Informację na temat rodzin i dzieci uzyskują dzięki własnemu rozeznaniu w środowisku oraz od pedagogów szkolnych. Fundusze na swoją działalność zbierają dzięki sprzedaży świec wigilijnych oraz chlebów na Wielkanoc. Inne dochody udaje im się otrzymać dzięki sponsorom. W ramach formacji spotykają się na corocznej pielgrzymce Caritas do Rokita oraz na comiesięcznych adoracjach w kaplicy sióstr elżbietanek.

***

Pracy jest dla wszystkich. Parafialny dom katechetyczny, dzięki zapobiegliwości proboszcza ks. Zygmunta Zająca, który przyczynił się do jego budowy, stał się przystanią dla wielu młodych mieszkańców Wschowy. Wszystkie podejmowane tu działania są odpowiedzią na rosnące w tym środowisku zubożenie rodzin spowodowane bezrobociem. Skutkiem widocznym takiej sytuacji są zaniedbanie dzieci, często niedożywione i nie mające żadnych propozycji spędzania czasu. Brak spokojnego miejsca do pracy i zabawy powoduje brak motywacji do nauki i pracy. Zniechęcenie i depresje wpływają na rosnącą w tym środowisku liczbę samobójstw. Każda z grup działających przy domu katechetycznym ma pełne ręce roboty. Może dobrym pomysłem dla nich byłaby też wymiana między sobą doświadczeń i informacji o objętymi opieką. Pomoc przy parafii znajdują małe dzieci, młodzież i chorzy leżący w domach. Dla parafialnych grup to jednak nie koniec pracy. Wciąż szukają dojść do nowych potrzebujących, do tych, o których jeszcze nic im nie wiadomo. Na opiekę i pomoc czekają też całe rodziny, które pogubiły się w swym niedostatku. To najtrudniejsze pole działania. Wymaga poszanowania intymności i specjalistycznej znajomości tematu. Ci jednak, dla których pomoc bliźniemu jest celem najważniejszym, nie boją się nowych wyzwań.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panie! Daj nam sił, byśmy przynosili owoce naszego nawracania się na miłość!

2026-10-01 08:11

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Bulwersujący akt profanacji. Mężczyzna wspiął się na figurę Matki Bożej i wykonywał na niej obsceniczne gesty

2026-10-03 11:47

[ TEMATY ]

profanacja

Adobe Stock

Do bulwersującego aktu profanacji doszło w Porto-Vecchio na Korsyce. Dwóch mężczyzn zdewastowało figurę Matki Bożej, a nagranie ze zdarzenia opublikowano w internecie. Sprawcy zostali zatrzymani. Reakcja mieszkańców była wymowna – przed siedzibą żandarmerii, do której trafili podejrzani, ustawiono trumnę - informuje portal wpolityce.pl.

Do zdarzenia doszło w nocy z 30 września na 1 października w Porto-Vecchio na Korsyce. Dwóch mężczyzn zniszczyło figurę Matki Bożej znajdującą się przy rondzie Stabiacciu, przy południowym wjeździe do miasta.
CZYTAJ DALEJ

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił się i... zbudował pierwszą w Polsce kaplicę pod wezwaniem św. Faustyny

2026-10-04 20:39

[ TEMATY ]

świadectwo

śmierć kliniczna

św. Faustyna

Archiwum ks. Wiktora Szponara/"Życie po śmierci 2" wyd. FRONDA

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Przemiana, którą przeżył Jan Ben Radecki, jest jedną z najbardziej niezwykłych. Z malarza obrazów satanistycznych do ekstrawaganckiej kawiarni na rynku we Wrocławiu o wiele mówiącej nazwie Mefisto, Radecki stał się fundatorem i budowniczym pierwszej w Polsce kaplicy pod wezwaniem św. siostry Faustyny.

Wywiad pochodzi z książki Życie po śmierci 2 autorstwa ks. Wiktora Szponara, wyd. FRONDA. Książka w całości do kupienia w nasszej księgarni: ksiegarnia.niedziela.pl.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję