– Gdyby to tylko miało być odliczanie na paciorkach „Zdrowasiek”, nie miałoby to głębszego sensu – tak o modlitwie różańcowej mówił ks. Łukasz Tkaczyk, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu.
W Dąbrowie Górniczej 27 kwietnia odbyła się Diecezjalna Pielgrzymka Żywego Różańca do sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej. W tym roku zjazd odbył się po raz 17. Przyjechały grupy różańcowe wraz ze swoimi księżmi moderatorami m.in. z Dąbrowy Górniczej, Olkusza, Sosnowca, Łaz, Błędowa, Jerzmanowic, Czeladzi, Ząbkowic i Będzina. W programie spotkania były: nabożeństwo różańcowe, możliwość spowiedzi, konferencja ks. Łukasza Tkaczyka oraz Msza św. pod jego przewodnictwem. Kazanie wygłosił ks. Mariusz Dydak.
– Różaniec polega na rozważaniu tajemnic z życia Chrystusa. To modlitwa medytacyjna, czyli nie nastawiona na to, co się mówi, ale na to, co się myśli. A o czym się myśli? Myśli się o Jezusie, o Jego zbawczym działaniu, o poszczególnych działaniach radosnych, świetlanych, bolesnych i chwalebnych. Tak naprawdę w Różańcu rozważa się Ewangelię. Różaniec to czysta Ewangelia – powiedział ks. Tkaczyk w czasie swojej konferencji.
Podkreślił również, że podobnie jak w Ewangelii, tak i w Różańcu centrum stanowi Chrystus. Każda tajemnica ukazuje Jego, ponieważ jest to modlitwa chrystocentryczna. Zauważył, że Różaniec jest środkiem do kontemplowania Jezusa, rozpamiętywania Jego życia oraz wiernego naśladowania.
Reklama
Na zakończenie ks. Andrzej Stasiak, kustosz sanktuarium, podziękował wszystkim za świadectwo wiary i obecność. Zaprosił także na jubileusz 200-lecia Żywego Różańca w 2026 r. Świętowanie będzie miało trzy wymiary. Jednym z nich będzie ogólnopolski kongres 5 i 6 czerwca 2026 r. na Jasnej Górze. Planowane są również obchody diecezjalne i w obrębie parafii Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Dąbrowie Górniczej.
Ksiądz Stasiak zachęcił do modlitwy za ks. Grzegorza Augustynika, budowniczego kościoła i promotora kultu maryjnego, który pochowany jest w kaplicy Porcjunkuli przy sanktuarium. Przywołał także marzenia ks. Augustynika, aby w tej parafii biło serce Zagłębia, podobnie jak serce Śląska bije w Piekarach u Matki Bożej Piekarskiej. – Dzisiaj mówi się bardzo dużo słów na temat nowej ewangelizacji. A przecież to nic innego, jak tylko nasze codzienne świadectwo wiary – to jest ta ewangelizacja, która jest potrzebna współcześnie – powiedział ks. Stasiak.
Zapowiedziana została także peregrynacja obrazu Matki Bożej Łaskawej, patronki Warszawy. Obraz nawiedzi dąbrowskie sanktuarium od 25 maja do 1 czerwca br. Na zakończenie pielgrzymki zgromadzeni obeszli główny ołtarz w prezbiterium, oddając cześć Matce Boskiej Anielskiej. W tym roku diecezjalny zjazd Żywego Różańca zgromadził ponad 400 osób.
Wędrówka mędrców, którą dziś przeżywamy, jest symbolem naszego chrześcijańskiego życia rozumianego jako podążanie za czymś nowym, za tajemnicą rozumianą jako pielgrzymka – powiedział bp Artur Ważny podczas Mszy św. w kościele pw. Chrystusa Króla w Sosnowcu-Klimontowie.
W uroczystość Objawienia Pańskiego ulicami Sosnowca przeszły barwne korowody podążające za betlejemską gwiazdą. Diecezjalny Orszak Trzech Króli rozpoczęła Msza św. w kościele pw. Chrystusa Króla w Sosnowcu-Klimontowie, której przewodniczył bp Artur Ważny. Pasterz Kościoła sosnowieckiego przypomniał, że uczeni w Piśmie, faryzeusze, kapłani oraz Herod dobrze wiedzieli, gdzie narodzi się Zbawiciel. – Czyli można mieć wiedzę i głębokie przekonania. Można być nawet wierzącym w Boga, ale nic z tym nie zrobić. Można w ogóle nie wyruszyć na spotkanie z Bogiem. Czasem nam się wydaje, że już Boga znamy. Tymczasem on jest niepojęty, jest tajemnicą i ciągle pragnie, żebyśmy go szukali – powiedział hierarcha. Nadmienił, że każdy może mieć bolesne i trudne sprawy z przeszłości, do których nie chce wracać. – Tak jak oni przyszli z zamierzchłej przeszłości, tak i ja mogę przyjść z moją historią i z ciemnymi nierozwiązanymi sprawami, z którymi nie wiem co zrobić. I może warto właśnie dzisiaj z tym przyjść do Jezusa – zaznaczył bp Artur Ważny.
Wiara w Jezusa i założony przez Niego Kościół nie jest jakimś słodkim błogostanem, duchową stabilizacją, lecz stanowi potężny ferment zdolny przemieniać życie.
Prawdziwą siłą chrześcijanina jest przekonanie, że światem rządzi nie przypadek, ale Bóg. Widzimy i doświadczamy, jak pięknym uczynił świat, jakimi dobrami go obsypał. Chciał, abyśmy żyli szczęśliwie, rozwijali się, czynili postępy... Jeżeli nie wszystko się spełniło, to nie dlatego, że Bóg o czymś zapomniał albo coś zaniedbał, ale dlatego, że zawiodła nasza wola lub wtrąciła się zewnętrzna siła i wprowadziła nieporządek w Boży plan wobec nas. Najczęściej sprawcą tego nieporządku, a w konsekwencji nieszczęścia, jest Zły. Jeżeli dobry Bóg nie przeszkadza temu, to nie dlatego, że nie zauważył podstępu Złego, lecz raczej dlatego, że nie chce pozbawić nas okazji do pokonania zła mocą naszej woli. Nasz Ojciec wie, że ze zmagania się z przeciwnościami możemy wyciągnąć jeszcze większe dobro. Gdyby nie istniała taka możliwość, Bóg nie dopuszczałby cierpienia i zła.
Przychodzi zawsze nagle, niespodziewanie, z zaskoczenia i jakby za wcześnie. Nie zapraszana, a jednak nieustannie wkrada się w nasze codzienne życie. Nikt jej nie szuka, większość jej unika, nie chce o niej rozmawiać. Odsuwa się ją na margines, jakby można było o niej zapomnieć. A ona ciągle powraca, przypomina o sobie. Przeciwniczka życia. Czasem przychodzi powoli, jakby chciała przygotować, dać czas, oswoić. Próbujemy się z nią jakoś ułożyć, pogodzić, a nawet ją uosobić, jakby można było wejść z nią w dialog, coś jeszcze wynegocjować. A przecież z każdym dniem jesteśmy jej bliżsi. Towarzyszy nam od urodzenia. Pojawia się na horyzoncie wtedy, gdy wydaje się, że można by jeszcze żyć. Jakby stała gdzieś za rogiem, skrywająca się na ulicach miast i wsi. Jakby czeka na szpitalnych korytarzach. Zabiera radość, nadzieję, rozrywa miłość. Pozostawia ból, żal, samotność i pustkę. Wpisana w ludzkie życie, pozostaje jednak w nieświadomości. Wspólne chwile zapisują się w pamięci, na kartach fotografii i albumów. Pozostaje pustka, której niczym nie da się zapełnić. Dotyka tego, kto odchodzi i tych, którzy zostają.
Nie lubię chodzić na pogrzeby. Czuję się na nich nieswojo. Ale nie zostawia się przyjaciół w bólu, chorobie i samotności. Jest się z nimi w radości i smutku. Najwyraźniej Bóg też nie lubi pogrzebów, skoro Jezus, powiadomiony o śmierci swojego przyjaciela Łazarza, nie przybył od razu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.