Reklama

Niedziela Przemyska

Człowiek wiary

Śp. Tadeusz Błażko zmarł w Niedzielę Palmową 14 kwietnia br. w wieku 88 lat. Był wieloletnim kierowcą biskupów przemyskich. W różnych samochodach spędził setki godzin, przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz. Kontynuował pracę w Kurii, przygotowywał materiały wychodzące do parafii, przynosił pocztę i pomagał petentom znaleźć właściwe biuro. W parafii pw. św. Benedykta, Cyryla i Metodego w Przemyślu na osiedlu Kazanów abp Józef Michalik przewodniczył Mszy św. pogrzebowej i wygłosił homilię. Uroczystość żałobna zgromadziła liczne duchowieństwo, parafian, przyjaciół oraz przedstawicieli kierowców polskich biskupów. Pana Tadeusza zatrzymujemy w swojej pamięci jako człowieka zawsze uśmiechniętego, życzliwego, a zarazem profesjonalistę w swoim zawodzie.
Obok publikujemy fragmenty homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. pogrzebowej

Niedziela przemyska 29/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

wspomnienie

Archiwum rodzinne

Śp. Tadeusz Błażko z synem Piotrem

Śp. Tadeusz Błażko z synem Piotrem

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Warto dzisiaj sobie to uświadomić, przy tej okazji pogrzebowego obrzędu, który zawsze jest bólem, ale ten ból nie jest bezsensowny. Po rozstaniu jest w stanie nam otworzyć nową perspektywę. Warto nabywać tego sposobu myślenia i patrzenia na życie przez wiarę, a nabywa się go przez życie uczciwe, pracowite, zakorzenione w codzienności.

Dziś nasza modlitwa jest dziękczynieniem Panu Bogu za łaskę wiary, za ludzi żyjącymi wiarą. Także za śp. pana Tadeusza Błażko, który żył wiarą, a to wiedzieliśmy wszyscy. Żył tą wiarą na co dzień. Ta dzisiejsza modlitwa jest podziękowaniem za jego życie, za to świadectwo, które zostawił rodzinie, ale i nam wszystkim.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Znane jest przysłowie hiszpańskie, które mówi, że „umarli otwierają oczy żywym”. Są pewne sprawy, które niekiedy umykają. Przy pogrzebie warto przypomnieć tę rzeczywistość Boga, który nas prowadzi przez całe życie i to życie czyni lżejsze, piękniejsze. Jeżeli będziemy mieć oparcie w Bogu, to i trudności będą łatwiejsze do pokonania, bo będą miały moc łaski Bożej, żebyśmy mogli je przezwyciężyć.

Reklama

Śp. Pan Tadeusz żył 88 lat. Pochodził z parafii Przysietnica, z okolic Brzozowa i ten zakątek był mu bliski. Nieraz z nostalgią pokazywał te miejsca, gdzie stała kaplica, gdzie spędzał lata dziecinne, młodzieńcze. Jako młody chłopak przyszedł do seminarium i tu rozpoczął pracę. Potem poszedł do wojska, zrobił prawo jazdy i po wojsku wrócił na stanowisko kierowcy. Właściwie z Kościołem, z diecezją był związany całe życie. Woził jeszcze śp. biskupa Tomakę, potem biskupa Bardę, biskupa Tokarczuka, potem mnie odziedziczył i innym biskupom usługiwał. Kiedy się okazało, że jego zdrowie zaczyna szwankować, nie poddawał się, przezwyciężał wiele słabości. Ale kiedy wyjazdy, szczególnie nocą, ze względu na oczy okazały się zbyt wyczerpujące, trzeba było w zwolnionym nieco rytmie usługiwać Kościołowi, poprosiliśmy go, żeby był z nami, bo widzieliśmy jak on kocha tę pracę, jak mu bliska jest każda parafia. To był człowiek – kronika diecezji zwłaszcza tych trudnych lat czasów komunistycznych, kiedy przemyscy księża podejmowali ten wielki trud budowy kościołów, zmagania się z budową, kiedy nie mogli otrzymać pozwoleń. Dla niego każda wioska, każdy kościół pulsował historią i chętnie się nią dzielił, opowiadał, bo żył tym. Razem z arcybiskupem Tokarczukiem i biskupami pomocniczymi – Tadeuszem Błaszkiewiczem, Stefanem Moskwą, Bolesławem Taborskim przeżywał prześladowania, ale też i radości i sukcesy, to były także jego sukcesy. Diecezja mogła liczyć na takiego człowieka, który się nie dał złamać, a próbowani byli wszyscy. Także kierowcy, bo przecież to byli ludzie największego zaufania biskupa Tokarczuka i wszystkich innych biskupów.

Pan Tadeusz notował i dzielił się jak kronikarz pozytywnymi sprawami. Nigdy od niego nie słyszałem relacji negatywnych o jakimś księdzu, o którejś parafii, o którejś gospodyni i ta jego dyskrecja uderzała. Lubiłem z nim jeździć, bo jako starszy kierowca, doświadczony umiał pomyśleć o wszystkim, nawet o kanapkach na drogę powrotną, nie trzeba było pilnować, czy zjadł. To był doświadczony człowiek, który myślał nie tylko o kościelnych sprawach. To był też odpowiedzialny ojciec rodziny, bo miłość niejedno ma imię. Jeśli człowiek w życiu kieruje się wiarą i miłością, to wszyscy ludzie są nią objęci. To był człowiek ofiary wobec rodziny i to nie tylko teraz, w ostatnich latach, kiedy tak bardzo usługiwał chorej żonie, czuł się do końca potrzebny. Jako młody małżonek, ojciec rodziny postanowił wybudować dom. To jego ciężka praca i oszczędność. Często wspominał, że po śmierci biskupa Bardy prosił biskupa Jakiela, żeby mu przeznaczył jakieś mieszkanie, bo wtedy były wielkie trudności z mieszkaniem; kościelne budynki były odebrane, a problemem było wybudowanie, bo brakowało materiałów budowlanych i trudności z uzyskaniem pozwolenia na budowę. Wtedy biskup Jakiel mu powiedział – ty zbuduj własny dom.

Reklama

Żona wzięła na siebie trud utrzymywania rodziny, a on razem z teściową zajmował się budową. Ten dom dla niego był ważnym punktem odniesienia. Dom i rodzina to był jego świat, jego miłość, której nie żałował.

Jako diecezja mamy okazję i motywy do dziękczynienia Panu Bogu. Wszyscy, którzy go znali, możemy powiedzieć, że mieliśmy szansę poznać wartościowego i ciekawego człowieka, szczerego w swojej prostocie serca, ale też i człowieka dalekiego spojrzenia, którym imponował. Wielu panów kierowców przyjechało dziś z różnych stron, byli mu bliscy i on bardzo żył tym światem. To jest też piękne świadectwo.

Prawdziwa miłość wiele kosztuje, oparta jest na uczciwości, na wierności, na prawdzie, nie na kombinacjach. Na takiego człowieka, który jest wierny, można zawsze liczyć. Cieszyliśmy się jego obecnością do końca. Był już poważnie chory, ale jeszcze na św. Józefa przyszedł złożyć życzenia. Byliśmy zaniepokojeni jego wyglądem, że coś się z jego zdrowiem dzieje. Tydzień przed śmiercią – w niedzielę, odwiedziłem go w szpitalu, jeszcze się nie poddawał, liczył, że we wtorek będzie operacja, ale w ten wtorek już był za słaby na jakikolwiek zabieg. Pan Bóg go zabrał niejako z marszu, bo był przygotowany na to spotkanie z Panem Bogiem od zawsze. To też jest jakiś dar. On, który całe życie służył innym, po najmniejszej liczbie trudów ze strony innych odszedł z tego świata, zostawiając lekcje życia wiary na co dzień, za które dziękujemy Panu Bogu. Warto przytoczyć wiersz Leopolda Staffa, pomagający nam zrozumieć potrzebę oswajania się z myślą o naszej śmierci:

Przywykłem do śmierci
jak do snu i chleba,
śmierci tak jak wojny
nauczyć się trzeba
przywykłem do śmierci
jak do pola pługi,
śmierci się nauczyć trzeba
jak żeglugi,
nie boim się miecza, nie boim
rozbicia,
śmierci tak potrzeba się
uczyć jak życia.

Spotkanie ze śmiercią kolejnego człowieka bliskiego nam jest lekcją dla nas i tęsknotą do tego, żebyśmy my również mieli siłę i odwagę, i łaskę Bożą do przekroczenia tego progu wieczności w spokoju sumienia i w nadziei na zbawienie wieczne.

2019-07-16 11:54

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kapłan Maryi i ludzkich serc

Niedziela szczecińsko-kamieńska 33/2021, str. III-IV

[ TEMATY ]

wspomnienie

Ks. Robert Gołębiowski

Ks. Jan Zalewski wraz z biskupami Skandynawii podczas ich obrad w Szczecinie

Ks. Jan Zalewski wraz z biskupami Skandynawii podczas ich obrad w Szczecinie

Po bardzo godnym niesieniu krzyża i uszlachetnieniu w ostatnich latach prawdy o cierpieniu, w 36. roku kapłaństwa po przeżyciu niespełna 60. lat do wieczności odszedł śp. ks. kan. Jan Zalewski.

Ksiądz Jan Zalewski urodził się 3 grudnia 1961 r. w Gryfinie. Swoje dojrzewanie do kapłaństwa związał z parafią Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, a duchowym opiekunem jego wzrastania w tej decyzji był śp. ks. prał. Bronisław Kozłowski. Po ukończeniu liceum wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego, by pierwsze lata przeżyć w Gościkowie-Paradyżu, a kolejne już w Szczecinie w gościnnych murach Domu Rekolekcyjnego na Golęcinie. Wolą bp. Kazimierza Majdańskiego ten rocznik diakonów odbył przyspieszony tok formacji tak, by święcenia kapłańskie przyjąć już 15 grudnia 1985 r. w bazylice św. Jakuba w Szczecinie.
CZYTAJ DALEJ

Rozesłanie katechetów

2026-08-29 09:40

ks. Łukasz Romańczuk

Drugi dzień 54. Wrocławskich Dni Duszpasterskich rozpoczął się od Mszy świetej w katedrze wrocławskiej pod przewodnictwem bpa Macieja Małygi

Już za kilka dni rozpocznie się praca. Na pewno mamy wiele myśli tych radosnych i smutnych. Dużo nadziei, ale i leków. Dlatego moment rozesłania jest dobry, aby napełnić swoje serce ufnością i nadzieją - zaznaczył na początku biskup.
CZYTAJ DALEJ

Seanse pod gołym niebem

2026-08-29 15:24

plakat organizatorów

Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II już we wrześniu zaprasza na wyjątkowe seanse kina plenerowego!

Organizatorzy cyklicznego wydarzenia napisali: „Tym razem spotkamy się w niezwykłych przestrzeniach: Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, na Zamku Królewskim w Niepołomicach oraz w Parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gdowie…”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję