Anglik Ashton Pelham-Martyn wraca do kraju swego dzieciństwa – Indii, pozostających pod panowaniem Korony Brytyjskiej, jako oficer wojsk kolonialnych. Prowadzi kampanię przeciwko rebeliantom w Radżastanie. Gdy pewnego razu otrzymuje zadanie eskortowania dwóch hinduskich księżniczek, przeznaczonych na żony maharadży, w jednej z nich rozpoznaje Andżuli – towarzyszkę zabaw z dzieciństwa. Andżuli nadal nosi ich talizman. Z czasem ta ich dziecięca przyjaźń przeradza się w miłość. Jednak to miłość zakazana. Uczucie łamiące uświęcone miejscowe zwyczaje i konwenanse...
Tak zaczyna się miniserial Petera Duffella z lat 80. ub. wieku, oparty na powieści „Dalekie Pawilony” Mary Margaret Kaye, wydanej w Anglii w 1978 r., a w Polsce po raz pierwszy przed ćwierćwieczem. „Dalekie Pawilony” to osadzona w egzotycznej dla nas scenerii opowieść o miłości. Autorka pieczołowicie odmalowuje krajobraz orientalnych krain, prawdziwie pokazuje codzienność i historię Indii tamtego czasu. Odsłania relacje między Hindusami i Brytyjczykami w chwili rodzenia się narodowej tożsamości, pragnienia swobody, niepodległości i rosnący bunt przeciwko kolonizatorom. Wznowiona po latach powieść jest niezłą propozycją lektury na długie zimowe wieczory. Autorka doskonale znała realia dawnych (z połowy XIX wieku) Indii, tam się wychowywała. Dopiero potem wysłana do Anglii pozostała wierna wielkiej miłości do kraju dzieciństwa.
Gdy kalendarz liturgiczny wiedzie nas przez dni pełne świątecznych treści: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, a dzień później niedziela, przypomina mi się ostatni apel papieża Leona XIV, by nie „wirtualizować niedzieli”.
Kilkanaście sekund wystarczy, by uruchomić transmisję Mszy św. Telefon jest pod ręką, internet działa, a algorytm podpowiada: „Msza na żywo”. Można włączyć celebrację z własnej parafii, ze znanego sanktuarium, 15 sierpnia najlepiej z Jasnej Góry, można połaczyć się nawet z innego kraju. Można słuchać homilii „przy okazji”, na przykład między śniadaniem a pakowaniem na wyjazd. Technicznie wszystko się zgadza: jest ołtarz, kapłan, czytania, modlitwa, śpiew.
Dzisiejsze święto państwowe ma formalną nazwę „Święto Wojska Polskiego”, ale chyba dużo częściej kojarzy się z obchodami rocznicy „Cudu nad Wisłą” lub „Bitwy Warszawskiej”. Różnica między tymi nazwami ma swoje poważne podłoże polityczne.
Termin z „cudem” w nazwie wymyślili, a na pewno lansowali przeciwnicy polityczni Józefa Piłsudskiego, m.in. Stanisław Stroński, aby pomniejszyć jego sukces. W ten sposób sugerowali, że wygrana była dziełem losu lub opieki Bożej, skoro Polska była w tak trudnym położeniu. Ci, którzy chcą podkreślić siłę polskiego oręża, wolą mówić o dniu „Bitwy Warszawskiej”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.