Reklama

Polska

Różne smaki dobroci

Wiersz „Smaki dobroci” zamojskiej katechetki Aliny Doroty Paul wprowadza nas w rozmowę z biskupem pomocniczym archidiecezji gdańskiej Wiesławem Szlachetką, przewodniczącym Komisji Charytatywnej Konferencji Episkopatu Polski oraz przewodniczącym Komisji Nadzorczej Caritas Polska

Niedziela Ogólnopolska 32/2016, str. 42-43

[ TEMATY ]

wywiad

Caritas

rozmowa

Archiwum Autorki

Małgorzata Godzisz z bp. Wiesławem Szlachetką

Małgorzata Godzisz z bp. Wiesławem Szlachetką

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dobroć
ma różne smaki,
w zależności
od potrzeby i sytuacji,
zawsze jest klarowna
jak świeżo
ugotowany rosół,
złota i ciepła,
niezbędna
w chwilach cierpienia.
Czasem bywa szalona
jak artystyczne fotografie utrwalonego szczęścia,
któremu niezmiennie
towarzyszy
słodycz uśmiechu
i zapach ciasta.
Wtedy nawet
liryczne spotkania
mogą drażnić zmysły
przedsmakiem nieba.

Alina Dorota Paul

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

* * *

MAŁGORZATA GODZISZ: - Znajdujemy się w miejscu, skąd wyszła iskra Bożego Miłosierdzia, w miejscu łaski, w miejscu spotkania. Jak odczytywać tę łaskę miłosierdzia, która jest wylana na każdego z nas?

Reklama

BP WIESŁAW SZLACHETKA: - Rzeczywiście te słowa Pana Jezusa z Kazania na Górze „błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” połączone ze słowami „bądźcie miłosierni jak ojciec mój jest miłosierny” brzmią tutaj jakoś szczególnie, bynajmniej ja tak to przeżywam, będąc tu pierwszy raz. Te słowa szczególnie rozważała sekretarka Bożego Miłosierdzia św. Faustyna Kowalska, to tutaj jest jej miejsce – ostatnie lata życia tu spędziła, tu też umarła i tu spoczywają jej relikwie. Bazylikę Miłosierdzia Bożego konsekrował św. Jan Paweł II, który kanonizował św. Faustynę i ustanowił Święto Miłosierdzia. Tyle różnych okoliczności łączy się z tym miejscem. Z tego przesłania możemy rzeczywiście wiele czerpać, i duchowych treści, i mocy, światła dla przełożenia ich w konkretne dzieła pomocy.

- A jak dziś rozumiana jest ogólnie przyjęta charytatywność?

Reklama

- To zależy od tego, jaka intencja przyświeca działalności charytatywnej. Słowo „charytatywny” wywodzi się od łacińskiego słowa „caritas”, które jest przekładem greckiego słowa „agape” – miłość. W pierwszym Liście św. Jana znajdziemy definicję Boga, który jest miłością: „Deus caritas est”. Zatem prawdziwe dzieła charytatywne, dzieła pomocy są naśladowaniem Bożej miłości wobec świata, zwłaszcza człowieka, który znalazł się w sytuacji grzechu i jego konsekwencji. Jeśli taki cel przyświeca dziełom charytatywnym, to są one rzeczywiście próbą przeniesienia Bożego oblicza miłosiernego do rzeczywistości w konkretne czyny pomocy. Takie dzieła są jak najbardziej pożądane, dobre i oczekiwane. Oczywiście, można też w dziełach charytatywnych szukać kapitału popularności, ale wtedy rozmijamy się z tym, co Pismo Święte nazywa miłością miłosierną. Św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian, tym słynnym Hymnie o miłości pisze: „gdybym na jałmużnę rozdał (czyli na dzieła charytatywne) całą majętność moją (czyli cały mój majątek), a miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał” (por. 13, 3). Oznacza to, że mogą być czyny miłosierdzia pozbawione miłości, tego zakorzenienia się w Bogu, w Jezusie Chrystusie, który jest wypowiedzią Boga, Miłości miłosiernej. Zatem mogą być takie czyny bez miłości, które nic nie dają. Jeżeli mają ten zakamuflowany cel, aby szukać poklasku czy kapitału popularności, wtedy rozmijają się z tą wymową, której na imię caritas.

- Dobroć ma różne smaki, w zależności od potrzeby i sytuacji zawsze jest klarowna. Co powinni robić pracownicy i wolontariusze Caritas, by niesiona przez nich pomoc potrzebującym przynosiła efekty?

- Przede wszystkim powinni mieć otwarte oczy i serca. Zwłaszcza oczy, żeby dostrzec rzeczywiście potrzebujących pomocy i ich potrzeby. Wolontariusze muszą trochę naśladować matkę, która przypatruje się swemu dziecku, by rozpoznać, czego ono potrzebuje. To jest niezwykle cenne, żeby nie okazywać pomocy tam, gdzie ta pomoc nie jest potrzebna. Dlatego konieczne jest to patrzenie. Dobroć nie może być narzucająca się, bo czasami dobroć może zmęczyć. Można dobrocią zagłaskać kogoś, zanudzić wręcz na śmierć. Wolontariusz musi mieć oczy i serce otwarte, żeby dostrzegać rzeczywiste potrzeby i wychodzić im w miarę możliwości naprzeciw.

- Tym dopełnieniem z pewnością może być zachęta papieża Franciszka, by aktywować siebie nawzajem w tym czynieniu dobra.

Reklama

- To w czytaniu z Dziejów Apostolskich jest mowa o początkach zinstytucjonalizowanej formy działalności charytatywnej w Kościele, która bierze swój początek w tym, co robili sami Apostołowie. Rozdzielali jałmużnę, ale dokonywało się to kosztem słowa Bożego. Dlatego ustanowili diakonów, którzy zajęli się dziełami miłosierdzia. Powstała więc instytucja, która jest początkiem tego, co nazywamy Caritas. Potrzebne są wspólne działania prowadzące do systemowych rozwiązań. Po to jest Caritas, by tworzyć dzieła pomocy, też poprzez szukanie różnych możliwości, nie tylko doraźnych, ale stałych, usankcjonowanych w sposób prawny. Wtedy to dzieło miłosierdzia nabiera większej doskonałości, staje się bardziej operatywne. Nawet gdybyśmy stworzyli najlepsze systemy pomocy, to trzeba mieć na uwadze słowa Jezusa, który mówi, że ubogich zawsze będziecie mieć u siebie.

- A jak stać się dobrym samarytaninem, bez podpisywania umowy za zwrot czynionego dobra?

- Po prostu trzeba chcieć. Potrzebna jest życzliwość serca, jakiś odruch. Wtedy możliwy jest wolontariat, ale nie musimy nic robić tak do końca bezinteresownie, ponieważ pamiętajmy, że Jezus w słowach błogosławieństwa zapewnia nas, iż „błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Jeżeli tworzymy dzieła miłosierdzia, to zawsze z myślą o tym, że ostatecznie Bóg zauważy i odwzajemni się swoim miłosierdziem. To, co robimy, robimy z miłości wypływającej od Boga, a jednocześnie to prowadzi nas do udziału w pełni Bożej miłości.

- Caritas to miłość. Miłość bezinteresowna, miłość – agape. Gdzie dzisiaj w tym świecie, który pokazuje świat bez miłości, odkrywać jej pełnię?

Reklama

- Przede wszystkim w Bogu. „Deus caritas est” – Bóg jest miłością. Bóg jest źródłem miłości. Bóg na różne sposoby tę miłość objawia. Najpierw ukazał tę miłość poprzez dzieło stworzenia. Nawet wtedy, gdy człowiek nie zdał egzaminu z daru Bożej miłości, to Bóg nie pozostawił człowieka samemu sobie, ale podjął plan zbawienia, który prowadzi nas do objawienia Jezusa Chrystusa, który jest pełnią miłości. Okazuje On nam tę miłość w sposób pełny poprzez dzieło paschalne, swoją śmierć, zmartwychwstanie, także poprzez sakramenty, zwłaszcza Eucharystię, która uobecnia dla nas to dzieło zbawcze. Prawdziwą miłość możemy rozpoznawać na różne sposoby i uczyć się jej, by przenosić ją do codziennego życia.
Jezus tłumaczy, „co to znaczy kochać?”. Kochać – to znaczy zachowywać Jego przykazania i Jego naukę. To bardzo proste zdefiniowanie miłości w naszym życiu.

- „Miłosierni to My” to tytuł audycji emitowanych na antenie Katolickiego Radia Zamość we wtorki o godz. 17. To radiowe spotkania z osobami chorymi, cierpiącymi, wykluczonymi, niewidomymi czy osadzonymi. O czym nie wolno zapominać w czasie realizacji tego hasła, że my również jesteśmy miłosierni?

- Przede wszystkim nie można zapominać o tym, aby niesieniem pomocy przypadkiem nie pomniejszyć czyjejś godności. Trzeba czynić to bez jakiegoś niepotrzebnego rozgłosu. Byłem kiedyś na sympozjum poświęconym osobom niepełnosprawnym i pojawiła się tam taka myśl, że wózek inwalidzki osoby niepełnosprawnej jest integralną częścią tej osoby i nie można tak sobie dotykać tego wózka bez zgody czy bez jej wyraźnej woli. Żebyśmy też w tym dziele miłosierdzia, w dziełach charytatywnych nie uciekali się do litości. Litość może być niebezpieczna, litość jest zawsze „patrzeniem z góry”, jest wyrazem trochę jakby poniżenia tego człowieka, czy widzeniem go mniejszym ode mnie, niższym. Tymczasem dzieła charytatywne – świadczenie miłości miłosiernej polega na tym, żeby tego, któremu pomagamy, traktować jako człowieka, który ma tę samą godność, tę samą wartość jak człowiek zdrowy, jak ten, który mu pomaga.

- Ekscelencjo, dziękuję za rozmowę i też proszę o apel do Czytelników „Niedzieli”, by byli miłosierni, żeby włączali się w dzieła Caritas, Caritas Polska i Caritas diecezjalne.

- Z wielką radością pragnę zaprosić do dzieł miłosierdzia, do włączenia się w ten apostolat miłosierdzia i z całego serca pragnę, aby imiona nas wszystkich znalazły się w gronie tych apostołów.

2016-08-03 09:26

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Marek Jurek: Czas wyjść z bierności

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Jak zrodziła się idea spotkań Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego? MAREK JUREK: Początkiem było zawiązanie współpracy między Prawicą Rzeczypospolitej a Europejskim Chrześcijańskim Ruchem Politycznym (ECPM). Uznaliśmy, że europejski wymiar naszego zaangażowania - praca nad odbudową i wzmocnieniem chrześcijańskiej opinii publicznej w Europie - to okazja, by zachęcić do udziału w tej pracy wszystkie katolickie środowiska społeczne w naszym kraju. Pierwszy Kongres, obradujący w Warszawie, bardzo się udał i nawiasem mówiąc zrobił duże wrażenie na naszych gościach z Holandii i Gruzji. Postanowiliśmy więc nadać mu bardziej regularne formy. Czy Kongres jest inicjatywą polityczną skoro będzie na nim tylu polityków? MJ: Kongres nie jest partią, ani organizacją. Obecność polityków wynika z faktu, że Kongres jest forum katolickiej odpowiedzialności społecznej, a ogromna większość jego uczestników to po prostu reprezentanci aktywnych środowisk katolickich. W tym roku powstała Narodowa Rada Kongresu, która nada mu dynamikę, a jednocześnie będzie mogła przygotowywać kongresowe dokumenty i zabierać głos w kluczowych sprawach społecznych - co jest zasadniczym powołaniem Kongresu. Jak Pan widzi przyszłość opinii katolickiej w naszym kraju? MJ: Istnieje wielkie prawo społeczne historii Polski. Było wiele poruszeń społecznych, zapoczątkowanych przez środowiska radykalne, na przykład Powstanie Styczniowe czy Solidarność, ale dopiero gdy akty te zostały poparte przez masy społeczeństwa katolickiego - stawały się wydarzeniami narodowymi, w sensie tak zasięgu społecznego, jak roli historycznej. Jednocześnie zawsze mieliśmy problem, zwracał na to uwagę Kardynał Wyszyński, w zapewnieniu rzeczywistego wpływu społecznego elit katolickich. Szczególnie to widać w okresie trzeciej niepodległości. Wszystkie nasze sukcesy wynikały z siły opinii katolickiej - to ona była oparciem dla odradzającej się wielokrotnie prawicy, która tyle razy potem wykonywała swoje słynne „zwroty ku (liberalnemu) centrum”, czyli odwracanie się do katolików plecami. I wszystkie porażki trzeciej niepodległości (od katastrofy demograficznej, której władze przyglądały się biernie przez ćwierć wieku, po zastąpienie upowszechnienia własności rabunkową pseudoprywatyzacją) - wynikły z niedostatecznego wpływu opinii katolickiej. Czas żebyśmy stanęli na nogach i postawili Polskę na nogach. Jakie zadania stoją przed katolikami w Polsce najbliższych latach? Które z nich można realnie osiągnąć? MJ: Przede wszystkim musimy budować silne struktury samej opinii katolickiej, byśmy w życiu publicznym byli podmiotem, który skutecznie postuluje, wymaga, kontroluje - a nie tylko politycznie kibicuje, zażywającymi emocji przed telewizorem. Kongres chce zachęcać do tego zarówno środowiska, które biorą w nim udział, jak i inne, które do tego nasze forum „zdopinguje”. Jak bardzo potrzebna jest nasza odpowiedzialność pokazała zbrodnia na Madalińskiego. Przez lata po cichu dojrzewało zło, które właściwie tolerowano. Klasa polityczna jednogłośnie powtarzała frazes o wspaniałym „kompromisie życia”, czyli niepisanym pakcie aborcyjnym, który paraliżował działania chcące wypełnić treścią nawet to ułomne prawo. Teraz po raz kolejny zobaczyliśmy jak jest ignorowane i jak brak mu obrońców tam, gdzie powinno być stosowane. Oczywiście, podstawą ładu społecznego w Polsce musi stać się zdrowy porządek ekonomiczny, oparty na przedsiębiorczości i upowszechnieniu własności, bez czego nie zrealizujemy ani praw rodziny, ani nie zatrzymamy ciągłego emigracyjnego pustoszenia Polski. Całość naszych zadań, naszej wizji chrześcijańskiej odpowiedzialności społecznej pokażemy w Karcie Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego, którą przyjmiemy w Poznaniu.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Uczeń zostanie ukarany grzywną za nieuczestniczenie w warsztatach LGBT

2026-08-12 08:47

[ TEMATY ]

Niemcy

LGBT

Adobe Stock

W publicznym liceum niedaleko Monachium rodzice odkryli, że są bezsilni wobec promowania ideologii queer. Jeśli odmówią swoim dzieciom udziału w jakimkolwiek wydarzeniu LGBT, zostaną ukarani, ponieważ te tematy są zawarte w programie nauczania w publicznej szkole - informuje infocatolica.com, powołując się na dane portalu Apollo News.

Rodzice nie chcieli, aby ich syn uczestniczył w warsztatach, podejrzewając, że jest to sesja indoktrynacji ideologicznej dotyczącej płci, i poinformowali szkołę, że ich syn nie weźmie w nich udziału. W szczególności jesteśmy przekonani, że [...] przekracza to granicę odpowiedzialności szkoły lub państwa – napisali w liście, do którego dotarł portal Apollo News.
CZYTAJ DALEJ

Iga Świątek triumfuje w Turniej WTA w Toronto

2026-08-14 07:12

[ TEMATY ]

tenis

Iga Świątek

flickr.com

Iga Świątek po raz pierwszy w karierze triumfowała w turnieju WTA 1000 na twardych kortach w Toronto. Rozstawiona z numerem siódmym polska tenisistka w finale wygrała z Kazaszką Jeleną Rybakiną (nr 2.) 6:2, 6:3.

Świątek wywalczyła 26. tytuł w karierze, a 12. w turniejach rangi WTA 1000, które randze ustępują tylko Wielkim Szlemom.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję