Badaczka z Uniwersytetu Sztokholmskiego jest autorką rozprawy na temat biblioteki Wituskiego, wywiezionej z Polski przez wojska szwedzkie podczas potopu szwedzkiego i przechowywanej do dziś na Zamku Skokloster pod Uppsalą.
Zatorska-Rosen przeanalizowała łącznie 83 pozycje należące do Polaka, po łacinie, w języku polskim, francuskim lub włoskim. Wśród nich są książki na temat historii, geografii i prawa, które ekspertka odnalazła w wielotysięcznym księgozbiorze właściciela zamku Karola Gustawa Wrangla, szwedzkiego feldmarszałka i najeźdźcy Rzeczpospolitej. Identyfikacja prawowitego właściciela woluminów była możliwa dzięki notatce proweniencyjnej, czyli podpisowi zawierającemu imię i nazwisko oraz funkcję.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zdaniem badaczki najbardziej zaskakującym odkryciem było przetrwanie między kartkami jednego z woluminów opłatków, które przy obecnym stanie wiedzy są najstarszymi zachowanymi, czyli pochodzą sprzed potopu szwedzkiego 1655 r.
– Mogły być to, jak wspominał prof. Maciej Eder, autentyczne opłatki wigilijne, takie którymi rodzina Wituskiego zamierzała się podzielić. Tradycja ta zaczyna się gdzieś w XVII wieku – podkreśla. Zwraca jednak uwagę, że należy wziąć pod uwagę również dwie inne możliwości, co było przedmiotem jej analizy. – W kancelariach szlacheckich opłatki były wykorzystywane do zabezpieczania listów na zasadzie odcisku, podobnie jak lakiem. Alternatywnie były traktowane jako przekąska, moczono je w miodzie i podawano dzieciom albo jako przekąskę do wina – wymienia.
Opłatki wciąż są białe mimo upływu czasu. Zostały wyjęte z książki i są obecnie przechowywane w gablotce.
