Reklama

Wiara

Anioł stróż Challapaty

Niedziela Ogólnopolska 42/2014, str. 35

[ TEMATY ]

misje

misjonarz

ARCHIWUM KS. MARKA WOLDANA

Ks. Marek Woldan tratwą dociera do swoich parafian w Papui-Nowej Gwinei

Ks. Marek Woldan tratwą dociera do swoich
parafian w Papui-Nowej Gwinei

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Challapata, miasto w boliwijskich Andach, położone prawie 4 tys. m n.p.m. Toczą się w nim regularne walki pomiędzy wojskiem a członkami miejscowego gangu samochodowego. Są zabici i ranni. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Pomiędzy walczącymi stronami uwija się młody ksiądz w sutannie. Rozmawia z wojskowymi i z przestępcami, apeluje o pokój, pociesza zatrwożonych mieszkańców miasta, że wszystko dobrze się skończy. Chętnych spowiada.

Jego mediacja przynosi skutek – następuje zawieszenie broni. Mieszkańcy Challapaty oddychają z ulgą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To nie scena z filmu kina akcji. To wydarzyło się naprawdę, a w roli głównej wystąpił ks. Mariusz Graszk, misjonarz z diecezji ełckiej, zwany przez miejscowych po prostu padre Mario.

Niestety, ks. Mariusza nie ma już pośród nas. Zginął tragicznie kilka miesięcy później – stratowany na skraju szosy przez nieodpowiedzialnego kierowcę autobusu, kiedy niósł pomoc zakonnicom, które miały awarię przyczepy samochodowej. Zginął tak, jak żył – blisko ludzi, zawsze gotów do pomocy. Po jego niespodziewanej śmierci rada miasta ogłosiła padre Mario „aniołem stróżem” Challapaty. Dla tubylców to ktoś więcej niż patron.

Reklama

Śmierć ks. Mariusza była szokiem dla wszystkich, którzy go znali. Był znakomicie przygotowany do posługi misjonarza, którą traktował jako swoje wielkie powołanie. Po ludzku biorąc, jego śmierć była absurdalna. Ten misjonarz największych nadziei, o którym jego biskup nie zawahał się powiedzieć po tragedii: święty, wydawał się tak bardzo potrzebny Kościołowi.

Z okazji Tygodnia Misyjnego wspomnijmy też, a najlepiej pomódlmy się za wszystkich zmarłych misjonarzy: zamordowanych, ofiary tragicznych wypadków, jak ks. Mariusz, i tych, którzy zasnęli w Panu z dala od Ojczyzny. Módlmy się też – to przecież tak niewiele kosztuje – o nowe powołania misyjne. To kwestia naszej odpowiedzialności za Kościół powszechny.

Kiedy zaczynałem pracę dziennikarza w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku, „dobijaliśmy” do tysiąca misjonarzy. Dziś Kościół w Polsce daje ich dwa razy tyle, ale i to stanowczo za mało. Dlaczego? Bo nasz potencjał kadrowy jest nadal duży, podczas gdy możliwości Kościołów na Zachodzie, które dawały najwięcej misjonarzy, zdecydowanie maleją. Musimy oswajać się z myślą, że Kościół w Polsce już niedługo weźmie na siebie wiodącą rolę w dziele misyjnym.

* * *

Grzegorz Polak
Dziennikarz katolicki, działacz ekumeniczny, popularyzator nauczania papieskiego, członek zespołu scenariuszowego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, laureat Nagrody TOTUS (2007)

2014-10-14 15:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

List z misji w Peru

Niedziela toruńska 1/2013, str. 5

[ TEMATY ]

misje

Archiwum ks. Krystiana Bółkowskiego

Ks. Krystian w Mazamari przewodniczy uroczystości przyjęcia I Komunii św. przez dzieci

Ks. Krystian w Mazamari przewodniczy uroczystości przyjęcia I Komunii św. przez dzieci

W październiku ub.r. na misje do Peru wyjechał ks. Krystian Bółkowski pochodzący z parafii św. Antoniego na toruńskich Wrzosach. Jest to czwarty ksiądz naszej diecezji, który podjął prace na misjach. Poniżej przedstawiamy list, który przesłał ks. Krystian po miesiącu pobytu na misjach. Polecajmy Bogu w modlitwie jego posługę

Pisząc te słowa, bardzo serdecznie pozdrawiam z peruwiańskiej ziemi. Po miesiącu w nowych okolicznościach, po tygodniu spędzonym w stolicy w Limie, a później tygodniu wśród Polaków w Quillazu jestem na parafii w typowej Selwie (czyt. Dżungla). Od 3 tygodni zastępuję proboszcza, który wraz z biskupem wizytuje parafie w wikariacie. Parafia w Mazamari jako dawna misja franciszkańska jest dość duża, oprócz kaplic, w których jest sprawowana liturgia, jest także szkoła w Aldea prowadzona przez siostry franciszkanki, w której dwa razy w tygodniu sprawuję Mszę św. dla dzieci nativos, czyli z rodzin indiańskich.
CZYTAJ DALEJ

Maryja zrozumiała wielkość Boga i dzieli się swoją wiedzą z nami

2026-08-10 12:25

[ TEMATY ]

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Maryja zrozumiała wielkość Boga i dzieli się swoją wiedzą z nami. Niczego nie chce zatrzymać dla siebie. Chętnie, z radością, ze śpiewem na ustach, rozgłasza prawdę o Bogu.

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię – a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje – jak przyobiecał naszym ojcom – na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki». Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu”.
CZYTAJ DALEJ

98 lat temu powiedziała Bogu „tak”. Święta bliska Janowi Pawłowi

2026-08-15 18:40

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

św. Jan Paweł II

98 lat

Vatican Media

Święta Matka Teresa i święty Jan Paweł II

Święta Matka Teresa i święty Jan Paweł II

Jestem osobiście wdzięczny tej odważnej kobiecie, którą zawsze czułem blisko siebie - mówił Jan Paweł II o Matce Teresie. Spotykali się wielokrotnie, a Papież odwiedził ją także wśród umierających w Kalkucie. Początkiem tej niezwykłej drogi było jednak „tak” młodej Ganxhe Bojaxhiu wypowiedziane Bogu. 98 lat temu w Letnicy dojrzewało powołanie przyszłej świętej.

14 sierpnia 1928 roku, w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Ganxhe Bojaxhiu przebywała wraz z matką i rodziną w sanktuarium Matki Bożej Wniebowziętej w Letnicy w Kosowie. To właśnie z tym miejscem związane było dojrzewanie powołania dziewczyny, którą świat pozna później jako Matkę Teresę z Kalkuty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję