Reklama

Wiadomości

Efekt Chazana

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dawno w Polsce nie było tak szerokiej debaty publicznej, jak ta, którą wywołał lekarz – prof. Bogdan Chazan swoim powołaniem się na klauzulę sumienia, odmawiając wykonania aborcji. Liberalne media nie zostawiły na profesorze suchej nitki, gorący spór przetoczył się także przez Internet. I trzeba przyznać, że nie była to li tylko wulgarna pyskówka, tak zazwyczaj charakterystyczna dla tego najbardziej wolnego medium. Spór zatoczył szersze kręgi i nie ograniczył się wyłącznie do linczowania prof. Chazana przez środowiska lewicowe i feministyczne. Jeśli nie liczyć – mimo wszystko jak zwykle licznych – głosów wyrażających prostacko pojmowaną wolność i prawa człowieka, można powiedzieć, że tym razem debata społeczna weszła na nieco wyższy poziom. Także w sieci poprzez chaos obu sprzeczających się stron przebiły się poważne refleksje światopoglądowe, filozoficzne i polityczno-prawne. A co najważniejsze, na chwilę odżyło słowo „sumienie”, do tej pory raczej spychane na margines i do religijnego kąta.

Wykreślanie sumienia

Reklama

Niewykluczone, że dzięki nieugiętej postawie prof. Chazana wielu z nas zaczęło się zastanawiać nad obecnością – a może raczej nieobecnością – sumienia w życiu codziennym: osobistym, rodzinnym, zawodowym, społecznym, narodowym... Zwłaszcza w rewirach nieobjętych regulacją prawną w formie tzw. klauzuli sumienia. Okazało się, że bardzo wiele jest tu do przemyślenia i do rozwiązania, ale przede wszystkim że bardzo wielkie mamy w tej mierze pomieszanie z poplątaniem, że w kwestii samego sumienia bardzo jesteśmy pogubieni.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do dyskusji włączyli się nie tylko politycy i dziennikarze – niekoniecznie po to, by się zastanawiać nad stanem własnego sumienia – ale także przedstawiciele wielu innych środowisk i grup zawodowych. Wielka jest różnorodność stanowisk i opinii; przedstawiciele niektórych zawodów chcieliby takiego ułatwienia życia, jakie daje klauzula sumienia jako prawna ochrona pozwalająca na dochowanie uczciwości zawodowej (choć, jak widać, prof. Chazanowi takiej ochrony nie dała). Wielu jednak uważa, że żadne regulacje prawne niczego tu nie rozwiążą, bo sumienie, jeśli je w ogóle mamy, jest wyłącznie naszą indywidualną sprawą. Pewien wpływowy publicysta obwieścił, że „lekarzem nie powinien być człowiek z poglądami, które ograniczają jego pracę”. Zgodnie z tą wykładnią, krytycy postawy prof. Chazana odsyłali go już do prostych robót, a ostatecznie decyzją administracyjną został on pozbawiony dyrektorskiego stanowiska w szpitalu. Cóż więc z tego, że lekarze mają swoją klauzulę sumienia, skoro powołanie się na nią grozi utratą pracy?

Reklama

Gdyby na wolność sumienia zaczęli się powoływać przedstawiciele innych zawodów – straszą lewica i skrajni liberałowie – to w Polsce zapanuje totalny bałagan, a w końcu zaistnieje państwo wyznaniowe, ciemnogród. Klauzula sumienia, która obowiązuje w większości krajów świata – także w tych bardzo cywilizowanych i nowoczesnych – w Polsce jest traktowana jako wyraz zacofania. W dyskusji wokół sprawy prof. Chazana coraz częściej jest więc podnoszone hasło szczelnego rozdziału państwa od Kościoła. Bo w przeciwnym razie piekarze nie będą piec chleba z zagranicznej „niekatolickiej” mąki, strażacy będą gasić wybrane „zgodnie z sumieniem” pożary, a nauczyciele zaczną uczyć samych bzdur, np. kreacjonizmu, zamiast teorii Darwina. Najgorsze jest to, że sprokurowane w taki sposób proste – a właściwie prostackie – argumenty trafiają do tzw. prostych ludzi, sugerują, że pojęcie sumienia należy po prostu wykreślić z codzienności.

Pytania o etykę

Skoro media i dziennikarze z samej swej natury są weryfikatorami i krytykami ludzkich sumień, to powinni zacząć od siebie. Tymczasem raczej hołdują zasadzie, że to, co piszą, jest po prostu towarem, który musi się dobrze sprzedać. Zrobią wszystko, żeby nie stracić pracy, żeby móc spłacać wysokie kredyty, podczas gdy innych pouczają, że np. nie muszą być lekarzami, nauczycielami, że mogą wybrać prostszą pracę, skoro ta, lepiej płatna, nie godzi się z ich sumieniem. Uporczywie postulują prostą likwidację nie tyle wszelkich odmian klauzuli sumienia, ile samego sumienia.

Bez wątpienia zawód lekarza należy do najbardziej „związanych z sumieniem”, ponieważ w sposób bezpośredni dotyka życia i śmierci człowieka. Tak było od zarania istnienia tego zawodu; przysięga Hipokratesa pochodzi z V wieku przed Chrystusem. Nie da się ukryć, że dziś w kraju takim jak Polska, gdzie stan i system opieki medycznej (zwanej jeszcze niedawno służbą zdrowia) jest wprost fatalny, również ocena sumienności lekarzy w codziennych kontaktach z pacjentami jest fatalna. Ani politycy, ani media nie interesują się tym niepokojącym zjawiskiem w takim stopniu, jak sumieniem jednego profesora, który miał odwagę zachować się przyzwoicie, czyli zgodnie z własnym sumieniem.

Reklama

Obserwując dzisiejsze polskie realia – nie tylko medyczne – można wysnuć wniosek, że właśnie przyzwoitość częściej bywa krytykowana i karana niż niekompetencja, bylejakość pracy, szwindle, przekręty. Prawna podpórka w postaci klauzuli sumienia przydałaby się dziś w wielu zawodach, choć po części można zgodzić się także z argumentacją, że być może wywołałoby to więcej zamieszania niż praktycznego pożytku.

W obrębie poszczególnych zawodów kodeksy etyczne istniały od zawsze i budowały coś, co dziś nazywamy społecznym zaufaniem. Kodeksy te bazowały głównie na sumieniu, honorze i uczciwości, a w następnej dopiero kolejności korzystały z ewentualnych umocowań prawnych. Od starożytności swoje kodeksy mieli adwokaci i rycerze, od średniowiecza – nauczyciele i rzemieślnicy. Niejako za sprawą prof. Chazana w przestrzeni publicznej pojawiły się także pozytywne pytania, np. o możliwość odrestaurowania tej starodawnej skodyfikowanej etyki, ponieważ dzisiejsze życie zawodowe jest tak bardzo skomplikowane i trudne, że osamotnione indywidualne sumienie (jeśli jeszcze tkwi w człowieku) okazuje się bezradne, a ogólne regulacje prawne są mało pomocne w konkretnych sytuacjach.

Reklama

Znana z wyrazistej lewicowości Magdalena Środa z Zakładu Etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego pisze: „Jeśli ktoś nie ma moralnej wrażliwości, jeśli brak mu sumienia, jeśli nie jest człowiekiem przyzwoitym i uczciwym skądinąd (dzięki wychowaniu, nawykom, wierze, autorytetom czy własnym przemyśleniom), to żadna etyka zawodowa mu nie pomoże ani go nie zbawi”. Ale dodaje też: „Grając na giełdzie, idąc do szpitala, udając się do adwokata czy będąc obywatelem zależnym od polityków, dobrze byłoby mieć inne gwarancje zawodowej rzetelności, bezstronności i uczciwości maklerów, lekarzy, adwokatów czy polityków niż te, że nie łamią oni przepisów prawnych, lub też że – na ogół – mają czyste sumienia”. Wobec takiego naświetlenia sprawy narzuca się pytanie, dlaczego to akurat do lekarza powszechnie znanego z etycznego nieprzejednania w sprawie aborcji zwrócono się o jej dokonanie? I dlaczego to środowiska lewicowo-liberalne, jakoby szanując prawo i „czyste sumienia”, natychmiast podniosły tak wielkie larum i z góry skazały prof. Chazana na infamię?

Przywracanie sumienia

Efektem ubocznym – na pewno niezamierzonym przez głosicieli „afery Chazana” – jest narastanie liczby grup zawodowych upominających się o przypisanie im klauzuli sumienia. Od dawna upominają się o nią prawnicy, ale słyszą odpowiedź przeciwników ze swego środowiska, że taka klauzula zastosowana do zawodów prawniczych będzie przeszkadzać w realizowaniu innych konstytucyjnych praw, np. prawa do obrony, bo adwokat może odmówić występowania w obronie z urzędu oskarżonego o zabójstwo, gwałt czy pedofilię. A co, gdy np. komornik ma zająć majątek schorowanej staruszki, która nie płaci za prąd, bo wszystkie pieniądze wydała na leki? Itd., itp.

Całkiem spora liczba prawników upiera się jednak przy swoim. Na mocy art. 25 Konstytucji RP, który gwarantuje „swobodę wyrażania poglądów religijnych w życiu publicznym”, domagają się oni możliwości odwołania się do sumienia i Boga. Adwokaci, radcy prawni, komornicy oraz notariusze chcą, aby w składanym ślubowaniu mogli dodać słowa: „Tak mi dopomóż Bóg” (dotychczas taką możliwość mają jedynie sędziowie i prokuratorzy).

Na przekór wszelkim propagandowym zamierzeniom zaistniał więc bumerang – zarówno wśród lekarzy, jak i w wielu innych środowiskach zawodowych pojawiły się deklaracje wiary: deklaracja wiary i sumienia nauczycieli polskich, deklaracja wiary nauczycieli katolickich i studentów pedagogiki. I to na pewno nie koniec.

2014-08-05 15:18

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prof. Chazan: sumienia nie można dzielić

[ TEMATY ]

prof. Chazan

Bożena Sztajner/Niedziela

Ponad dwa tysiące osób przeszło w niedzielę w X Marszu Świętości Życia, manifestując w obronie życia od poczęcia i zachęcając do dawania świadectwa wartości małżeństwa i rodziny. Gościem Marszu był prof. Bogdan Chazan, który podkreślał niepodzielność sumienia, którego nie można „dzielić na sumienie człowieka, lekarza, posła i prezydenta miasta”.

Marsz odbywający się w tym roku pod hasłem „Solidarni z życiem” tradycyjnie już poprzedziły Msze św. w archikatedrze św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście i katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana na Pradze.
CZYTAJ DALEJ

Kościół czci patronkę Europy - św. Katarzynę ze Sieny

[ TEMATY ]

św. Katarzyna

Giovanni Battista Tiepolo

Św. Katarzyna ze Sieny

Św. Katarzyna ze Sieny

Kościół katolicki wspomina dziś św. Katarzynę ze Sieny (1347-80), mistyczkę i stygmatyczkę, doktora Kościoła i patronkę Europy. Choć była niepiśmienna, utrzymywała kontakty z najwybitniejszymi ludźmi swojej epoki. Przyczyniła się znacząco do odnowy moralnej XIV-wiecznej Europy i odbudowania autorytetu Kościoła.

Katarzyna Benincasa urodziła się w 1347 r. w Sienie jako najmłodsze, 24. dziecko w pobożnej, średnio zamożnej rodzinie farbiarza. Była ulubienicą rodziny, a równocześnie od najmłodszych lat prowadziła bardzo świątobliwe życie, pełne umartwień i wyrzeczeń. Gdy miała 12 lat doszło do ostrego konfliktu między Katarzyną a jej matką. Matka chciała ją dobrze wydać za mąż, podczas gdy Katarzyna marzyła o życiu zakonnym. Obcięła nawet włosy i próbowała założyć pustelnię we własnym domu. W efekcie popadła w niełaskę rodziny i odtąd była traktowana jak służąca. Do zakonu nie udało jej się wstąpić, ale mając 16 lat została tercjarką dominikańską przyjmując regułę tzw. Zakonu Pokutniczego. Wkrótce zasłynęła tam ze szczególnych umartwień, a zarazem radosnego usługiwania najuboższym i chorym. Wcześnie też zaczęła doznawać objawień i ekstaz, co zresztą, co zresztą sprawiło, że otoczenie patrzyło na nią podejrzliwie. W 1367 r. w czasie nocnej modlitwy doznała mistycznych zaślubin z Chrystusem, a na jej palcu w niewyjaśniony sposób pojawiła się obrączka. Od tego czasu święta stała się wysłanniczką Chrystusa, w którego imieniu przemawiała i korespondowała z najwybitniejszymi osobistościami ówczesnej Europy, łącznie z najwyższymi przedstawicielami Kościoła - papieżami i biskupami. W samej Sienie skupiła wokół siebie elitę miasta, dla wielu osób stała się mistrzynią życia duchowego. Spowodowało to jednak szereg podejrzeń i oskarżeń, oskarżono ją nawet o czary i konszachty z diabłem. Na podstawie tych oskarżeń w 1374 r. wytoczono jej proces. Po starannym zbadaniu sprawy sąd inkwizycyjny uwolnił Katarzynę od wszelkich podejrzeń. Św. Katarzyna odznaczała się szczególnym nabożeństwem do Bożej Opatrzności i do Męki Chrystusa. 1 kwietnia 1375 r. otrzymała stygmaty - na jej ciele pojawiły się rany w tych miejscach, gdzie miał je ukrzyżowany Jezus. Jednym z najboleśniejszych doświadczeń dla Katarzyny była awiniońska niewola papieży, dlatego też usilnie zabiegała o ich ostateczny powrót do Rzymu. W tej sprawie osobiście udała się do Awinionu. W znacznym stopniu to właśnie dzięki jej staraniom Następca św. Piotra powrócił do Stolicy Apostolskiej. Kanonizacji wielkiej mistyczki dokonał w 1461 r. Pius II. Od 1866 r. jest drugą, obok św. Franciszka z Asyżu, patronką Włoch, a 4 października 1970 r. Paweł VI ogłosił ją, jako drugą kobietę (po św. Teresie z Avili) doktorem Kościoła. W dniu rozpoczęcia Synodu Biskupów Europy 1 października 1999 r. Jan Paweł II ogłosił ją wraz ze św. Brygidą Szwedzką i św. Edytą Stein współpatronkami Europy. Do tego czasu patronami byli tylko święci mężczyźni: św. Benedykt oraz święci Cyryl i Metody. Papież Benedykt XVI 24 listopada 2010 r. poświęcił jej specjalną katechezę w ramach cyklu o wielkich kobietach w Kościele średniowiecznym. Podkreślił w niej m.in. iż św. Katarzyna ze Sieny, „w miarę jak rozpowszechniała się sława jej świętości, stała się główną postacią intensywnej działalności poradnictwa duchowego w odniesieniu do każdej kategorii osób: arystokracji i polityków, artystów i prostych ludzi, osób konsekrowanych, duchownych, łącznie z papieżem Grzegorzem IX, który w owym czasie rezydował w Awinionie i którego Katarzyna namawiała energicznie i skutecznie by powrócił do Rzymu”. „Dużo podróżowała – mówił papież - aby zachęcać do wewnętrznej reformy Kościoła i by krzewić pokój między państwami”, dlatego Jan Paweł II ogłosił ją współpatronką Europy.
CZYTAJ DALEJ

Dom Chłopaków w Broniszewicach: zastanówmy się wspólnie nad potrzebnymi zmianami w systemie opieki społecznej

2026-04-29 18:28

[ TEMATY ]

Broniszewice

Dom Chłopaków

Red.

- Zgadzamy się, że reforma systemu opieki społecznej jest konieczna, przedyskutujmy jednak w atmosferze wzajemnego szacunku i otwartości, jak ma ona wyglądać - apelują siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszowicach. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu siostry odnoszą się do rozgorzałej w ostatnich tygodniach dyskusji wokół Domów Pomocy Społecznej. Zdecydowanie przeczą zarzutom o sprzeciwianie się czy też utrudnianie adopcji. Podkreślają wiarę w dobre intencje osób postulujących zmiany, a jednocześnie przekonują, że mają prawo wyrazić swoje uwagi co do projektu. Liczą na obniżenie temperatury sporu - dla dobra potrzebujących.

Szanowni Państwo,
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję