Reklama

Świat

Ludzki, ojcowski, uśmiechnięty

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kapłan archidiecezji gnieźnieńskiej ks. Bolesław Filipiak (1901-78), doktor obojga praw, wybitny prawnik i kanonista, wieloletni sekretarz kard. Augusta Hlonda, w latach 1944-45 więziony przez Niemców, od 1947 r. prałat audytor Trybunału Roty Rzymskiej (od 1967 r. jego dziekan), od 1976 r. biskup tytularny i kardynał, pochowany w archikatedrze poznańskiej, wydał w 1968 r. „Listy z Rzymu” (96 publikowanych wcześniej w „Przewodniku Katolickim” pełnych ekspresji felietonów z lat 1958-67). W książce tej autor wiele miejsca poświęca Janowi XXIII. Pozostając pod jego osobistym urokiem, dzieli się z czytelnikami swoimi impresjami na temat osoby i pontyfikatu tego niezwykłego następcy Piusa XII.

Habemus Papam

Reklama

Wmieszany w tłum ludzi zgromadzonych na Placu św. Piotra w Rzymie 28 października 1958 r. w godzinach późnego popołudnia, ks. prał. Bolesław Filipiak wpatrywał się właśnie w umieszczony nad południowym szczytem Kaplicy Sykstyńskiej kominek, gdy nagle, o godz. 17.08, dostrzegł wydobywający się z niego dym, niesiony powiewem wiatru prosto ku oczekującym w podnieceniu rzymianom. Dym wyglądał na jasny, lecz unosił się w niewielkiej ilości, co mogło budzić niepewność. Dopiero po pięciu minutach, gdy rozbłysły światła w Sali Błogosławieństw, przyległej do centralnej loży (nad portalem bazyliki), nie było już wątpliwości, że kardynałowie wybrali nowego Papieża. Punktualnie o 18.00 kardynał protodiakon Nicola Canali obwieścił z balkonu loży: „Habemus Papam”, a następnie wskazał wybranego: został nim kard. Angelo Giuseppe Roncalli, patriarcha Wenecji, który przybrał imię Jan XXIII. Natychmiast rozbrzmiały dzwony Bazyliki Piotrowej i w całym Wiecznym Mieście, a tłum nie przestawał wznosić okrzyków: „Viva il Papa!”. Po uciszeniu się tej nieprzebranej rzeszy ludzi nowo wybrany zastępca Chrystusa, mimo swoich 77 lat, silnym i barwnym głosem udzielił pierwszego błogosławieństwa „Urbi et Orbi”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Papież Dobroci

„Jaka jest charakterystyka nowego Papieża?” – pyta tego samego dnia ks. Filipiak. I odpowiada: „Jest ludzki, ojcowski, uśmiechnięty”. „Dałby Dobry Bóg – napisze w dniu koronacji papieskiej – aby pontyfikat Jana XXIII przypomniał światu i ludziom, że jesteśmy ludźmi, braćmi, członkami jednej wielkiej rodziny”. I tak też się stało. Swoim niezwykłym, a zarazem tak zwyczajnym człowieczeństwem pochodzący z podgórskiego Sotto il Monte (w prowincji Bergamo) Papież Dobroci udzielił światu jakże wymownej lekcji budowania jedności i międzyludzkiej solidarności.

O dobrym i ojcowskim uśmiechu nowego Papieża, o jego życzliwym patrzeniu w oczy każdemu, kto do niego mówi, o otwartości serca, wrażliwości, bezpośredniości, bezceremonialności i prostocie autor „Listów z Rzymu” wspomina raz po raz. „Papież jest człowiekiem o charakterze prostym, otwartym i niezłożonym” – napisze tuż po audiencji papieskiej z okazji rozpoczęcia nowego roku sądowego w 1959 r. Przytacza przy tym jakże znamienny epizod: gdy niektórzy adwokaci rotalni zbyt uniżenie usiłowali przyklęknąć u stóp papieskich, Jan XXIII delikatnie zwrócił im uwagę, stwierdzając, że „wobec Pana wszyscy jesteśmy równi”.

Reklama

O pokorze, która znamionowała dawnego patriarchę weneckiego, ks. Filipiak często wspomina w swoich listach. Podkreśla np., że podczas spotkania z kapłanami w czerwcu 1959 r., na wyraźne życzenie Ojca Świętego, „nie było oklasków ani wiwatów”, a po przemówieniu papieskim patrzył on „na budującą postawę Papieża pokornie klęczącego i gorliwie szepcącego modlitwę ustną, z pewnością taką, jakiej go nauczono w rodzinnym domu w Sotto il Monte”. Uderzająca pokora Jana XXIII musiała poruszyć polskiego kapłana także wtedy, gdy Ojciec Święty przeżywał uroczystość 80-lecia swoich urodzin, skoro w ten sposób wyraża on swoje odczucie: „Papież wydawał mi się wolnym od wszelkiej uroczystej wyniosłości”. A w innym miejscu ks. Filipiak wyzna: „Cechuje go święta prostota, pokora, której korzenie sięgają głęboko w sercu człowieka”.

Chrześcijański humanista

Autor „Listów z Rzymu” zachwyca się młodzieńczością ducha sędziwego Następcy św. Piotra, którego słowo trafiało do wszystkich. Wsłuchując się w jego noworoczne przemówienie w 1961 r. do młodzieży, dostrzega on „rozpogodzoną i jakby odmłodniałą” twarz dawnego nuncjusza apostolskiego w Paryżu. I dodaje: „Nam wszystkim udzieliło się coś z młodzieńczego żaru, ognia, zapału”. A alokucję papieską z lutego 1963 r., wygłoszoną w związku z przygotowywanym wówczas procesem beatyfikacyjnym Pauliny Jaricot, określa jako „wywód przepiękny, bo bezpośredni, ciepły, stąd też trafiający do serca”. Podziwia, że przez 3 kwadranse Papież mówił z pamięci, „żywo, barwnie, interesująco”, po czym dodaje: „Koloryt jego twarzy jest normalny, ruchy swobodne; nie znikł z jego twarzy dobry uśmiech, oczy patrzą życzliwie”. Polski autor ukazuje Jana XXIII jako obdarzonego przez Boga „specjalnymi łaskami i oświeceniami”. Jedną z tych łask czy oświeceń okazała się idea odnowy Kościoła poprzez sobór powszechny: oto sędziwy Sternik Kościoła staje się sprawcą „nowej Pięćdziesiątnicy”, „nowej wiosny dla Kościoła”, jest „Papieżem Soboru Watykańskiego II”. „W rękach Boga jesteśmy; wszystko Mu oddajemy, siły, pracę, życie” – powiedział Ojciec Święty w lutym 1963 r. W ręce Boga oddał właśnie to szczególne dzieło, jakim okazało się Vaticanum II.

Reklama

W oczach przyszłego kardynała Jan XXIII jawi się jako niezwykły humanista chrześcijański, który humanizmu uczy wszystkich, „budząc nim zachwyt i czar”. Nazajutrz po jego śmierci ks. Filipiak nie zawaha się go określić jako „humanistę autentycznego naszych czasów, który nauczył cały świat, jak przekroczyć nowoczesne Morze Czerwone, aby nie dać się pochłonąć obojętności religijnej, ale wyjść z niewoli materializmu do Ziemi Obiecanej, gdzie panuje harmonia wiary i cywilizacji, postępu i porządku moralnego”. Ceni podeszłego w latach Biskupa Rzymskiego również za to, że dobrze rozumiał człowieczeństwo i potrafił je urzeczywistniać we własnym życiu, kochając ludzi i umiejąc zyskiwać ich miłość. Uważa, że „Jana XXIII nazwać można człowiekiem urzeczonym tym, co jest szlachetnego, co Bożego w naturze ludzkiej”. Jest jednocześnie przekonany, że ten Następca św. Piotra „w przedziwny sposób łączy to, co ludzkie z tym, co Boże”. Dostrzega przy tym jego „niemalże uczuciowy, serdeczny stosunek do ojczystej ziemi, żyjących na niej ludzi, drzew, zwierząt i ptaków”. Stosunek papieża Roncallego do ludzi autor określa obrazowo: jako nacechowany troską o dostrzeganie w innych dobra, życzliwością wobec podwładnych, serdecznością wobec cierpiących i smutnych, łagodnością wobec niecierpliwych, dostrzeganiem maluczkich. Przywołuje też wymowne słowa Biskupa Rzymu wypowiedziane w styczniu 1962 r.: „Trzeba wrócić do człowieka” oraz „Mądrość to miłość”.

Troskliwy Pasterz Kościoła

Autor „Listów z Rzymu” szczególny zachwyt nad humanizmem i pięknem człowieczeństwa Ojca Świętego wypowiada na kanwie przemówienia papieskiego wygłoszonego w listopadzie 1961 r. z okazji wspomnianych urodzin, kiedy to z właściwą sobie prostotą Papież powrócił wspomnieniami do domu rodzinnego, w którym „zadomowiona była świętość, prostota i dobre obyczaje”. Wspomniał wówczas swoich „długowiecznych” rodziców, dziadków i stryjów, ale także „posiadłości tak piękne, konie i trzody, stare domy, zakorzenione w ziemi mocniej jeszcze niż stuletnie drzewa; oddał cześć należną temu rodzinnemu gniazdu”. „Odczuliśmy na tych niezwykłych uroczystościach – stwierdza audytor rotalny – czar i piękno słów papieskich, ale i prasa miejscowa podkreśliła, że to była najpiękniejsza mowa, jaką wypowiedział kiedykolwiek Papież”. Gdy czyta się tę relację, spontanicznie przychodzą na myśl jakże urzekające wspomnienia z dzieciństwa i młodości, które 16 czerwca 1999 r. snuł w rodzinnych Wadowicach Jan Paweł II. Tak dużo wspólnego zresztą mają obydwaj Namiestnicy Chrystusowi…

Dobry i troskliwy Pasterz Kościoła, który „nie pragnie niczego dla siebie”, lecz „chce być jedynie i wyłącznie narzędziem godnym i odpowiednim Tego, który jest nad nim (…)”, i który „tak ukochał Rzym, ale przede wszystkim ich, Rzymian, ich biedy i troski”, doświadczył – nie tylko ze strony mieszkańców Wiecznego Miasta – niewypowiedzianej wdzięczności i miłości. Ks. Filipiak jednoznacznie daje do zrozumienia, że „Papa Buono” zaskarbił sobie miliony ludzkich serc nade wszystko swoim niezwykłym człowieczeństwem i swoim głębokim humanizmem. Bo to właśnie owa „humanitas” stała się właściwą glebą, podatną na zroszenie jej przez łaskę. Nie ma przecież świętości bez dobrze ukształtowanego człowieczeństwa…

2014-04-28 14:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Orędzie Benedykta XVI na Światowy Dzień Misyjny 2012 r.

[ TEMATY ]

papież

Benedykt XVI

orędzie

MARGITA KOTAS

"Upamiętnienie 50. rocznicy rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, otwarcie Roku Wiary i Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji potwierdzają wolę Kościoła angażowania się z większą odwagą i zapałem w missio ad gentes, aby Ewangelia dotarła aż na krańce ziemi" - napisał Benedykt XVI w orędziu Światowy Dzień Misyjny 2012 r., który będzie obchodzony w najbliższą niedzielę 21 października. Papież przypomniał, że "jedną z przeszkód w ożywieniu zapału ewangelizacyjnego jest bowiem kryzys wiary, nie tylko w świecie zachodnim, ale u znacznej części ludzkości, która jednak odczuwa głód i pragnienie Boga, i powinna być zachęcana i prowadzona do chleba życia i żywej wody, jak Samarytanka, która udaje się do studni Jakuba i rozmawia z Chrystusem". Ojciec Święty podziękował Papieskim Dziełom Misyjnym, które są "narzędziem współpracy w powszechnej misji Kościoła w świecie". Publikujemy tekst papieskiego orędzia. Potrzebne są nowe formy przekazywania Słowa Bożego «Powołani, aby (...) ukazywali blask Słowa prawdy» (Porta fidei, 6) Drodzy bracia i siostry! Obchody Światowego Dnia Misyjnego mają w tym roku bardzo szczególne znaczenie. Upamiętnienie 50. rocznicy rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, otwarcie Roku Wiary i Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji potwierdzają wolę Kościoła angażowania się z większą odwagą i zapałem w missio ad gentes, aby Ewangelia dotarła aż na krańce ziemi. Ekumeniczny Sobór Watykański II, w którym uczestniczyli biskupi katoliccy pochodzący ze wszystkich zakątków ziemi, był jasnym znakiem uniwersalności Kościoła, zgromadził bowiem po raz pierwszy tak wielu ojców soborowych przybyłych z Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Oceanii. Byli to biskupi misjonarze i biskupi rdzenni, pasterze wspólnot istniejących wśród ludności niechrześcijańskiej, którzy na obradach Soboru ukazywali obraz Kościoła obecnego na wszystkich kontynentach i którzy stawali się wyrazicielami złożonych rzeczywistości ówczesnego tak zwanego «Trzeciego Świata». Bogaci w doświadczenia zdobywane w swej pracy pasterzy Kościołów młodych i tworzących się, ożywiani zapałem do szerzenia królestwa Bożego, przyczynili się oni w istotny sposób do potwierdzenia potrzeby i pilności ewangelizacji ad gentes, a zatem do postawienia w centrum eklezjologii misyjnej natury Kościoła. Eklezjologia misyjna Współcześnie misyjność nie uległa osłabieniu, co więcej, nastąpił wydatny rozwój refleksji teologicznej i pastoralnej w tym zakresie, a zarazem znów jawi się ona jako pilna, zwiększyła się bowiem liczba osób, które jeszcze nie znają Chrystusa: «Ogromna jest liczba ludzi czekających jeszcze na Chrystusa» — pisał bł. Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio na temat nieustającej aktualności mandatu misyjnego, i dodawał: «Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości» (n. 86). Ja również, ogłaszając Rok Wiary, napisałem, że Chrystus «dzisiaj, tak jak wówczas, posyła (...) nas na drogi świata, abyśmy głosili Jego Ewangelię wszystkim narodom ziemi» (Porta fidei, 7); głoszenie ewangelicznego orędzia, jak wypowiadał się także sługa Boży Paweł VI w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, «nie jest czymś takim, co Kościół mógłby dowolnie albo wykonywać, albo nie wykonywać, ale jest zadaniem i obowiązkiem, nałożonym mu przez Pana Jezusa, ażeby ludzie mogli wierzyć i dostąpić zbawienia. Głoszenie Ewangelii jest zgoła konieczne, jest jedyne w swoim rodzaju i nic go nie może zastąpić» (n. 5). Musimy zatem znów działać z taką samą gorliwością apostolską, jaka cechowała pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, które choć były małe i bezbronne, potrafiły przez głoszenie i świadectwo szerzyć Ewangelię w całym wówczas znanym świecie. Nic zatem dziwnego, że Sobór Watykański II i późniejsze Magisterium Kościoła kładą szczególny nacisk na zadanie misyjne, które Chrystus powierzył swoim uczniom i w które musi zaangażować się cały lud Boży, biskupi, kapłani, diakoni, zakonnicy, zakonnice, świeccy. Troska o głoszenie Ewangelii w każdej części ziemi obowiązuje przede wszystkim biskupów, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za ewangelizację świata, zarówno jako członkowie Kolegium Biskupów, jak też jako pasterze Kościołów partykularnych. Oni bowiem «zostali konsekrowani nie tylko dla jakiejś diecezji, ale i dla zbawienia całego świata» (Jan Paweł II, Redemptoris missio, 63), jako «głosiciele wiary, którzy prowadziliby do Chrystusa nowych uczniów» (por. Ad gentes, 20), i sprawiają, że «duch i zapał misyjny Ludu Bożego stają się (...) widzialne, i w ten sposób cała diecezja staje się misyjna» (tamże, 38). Ewangelizacja jako pierwszorzędne zadanie W przypadku pasterza zadanie głoszenia Ewangelii nie ogranicza się zatem do dbania o cząstkę ludu Bożego, powierzoną jego trosce duszpasterskiej, ani do wysłania paru kapłanów, świeckich mężczyzn czy kobiet jako fidei donum. Powinno ono objąć całą działalność Kościoła partykularnego, wszystkie jego sektory, krótko mówiąc, całą jego istotę i działalność. Sobór Watykański II wyraził to jasno, a późniejsze Magisterium z mocą potwierdziło. Wymaga to nieustannego dostosowywania stylów życia, programów duszpasterskich i organizacji diecezji do tego fundamentalnego wymiaru istoty Kościoła, zwłaszcza w naszym świecie, który ulega ciągłej zmianie. Dotyczy to także instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego, jak również ruchów kościelnych: wszystkie elementy wielkiej mozaiki Kościoła muszą czuć się mocno zobowiązane poleceniem Pana, by głosić Ewangelię, tak aby Chrystus był zwiastowany wszędzie. My pasterze, zakonnicy, zakonnice i wszyscy wierzący w Chrystusa powinniśmy iść w ślady apostoła Pawła, który jako «więzień Chrystusa (...) dla pogan» (Ef 3, 1) pracował, cierpiał i walczył o to, aby dotrzeć z Ewangelią do pogan (por. Ef 6, 19-20), nie szczędząc sił, czasu i środków, aby umożliwić poznanie orędzia Chrystusa. Również dzisiaj misja ad gentes powinna być stałym horyzontem i wzorem wszelkiej działalności kościelnej, samą bowiem tożsamość Kościoła stanowi wiara w tajemnicę Boga, który objawił się w Chrystusie, aby nam przynieść zbawienie, oraz misja dawania o Nim świadectwa i głoszenia Go światu aż do Jego powtórnego przyjścia. Podobnie jak św. Paweł, powinniśmy troszczyć się o tych, którzy są daleko, o tych, którzy nie znają jeszcze Chrystusa i nie doświadczyli ojcostwa Boga; jesteśmy bowiem świadomi, że «współpraca musi poszerzać się dziś o nowe formy, obejmując nie tylko pomoc ekonomiczną, ale również bezpośrednie uczestnictwo w ewangelizacji» (por. Jan Paweł II, Redemptoris missio, 82). Obchody Roku Wiary oraz Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji będą okazjami sprzyjającymi ożywieniu współpracy misyjnej, zwłaszcza w tym drugim wymiarze. Wiara i głoszenie Troska o głoszenie Chrystusa skłania nas także do obserwowania historii, aby dostrzec w niej problemy, pragnienia i nadzieje ludzkości, którą Chrystus musi uzdrowić, oczyścić i napełnić swoją obecnością. Jego orędzie jest bowiem wciąż aktualne, przenika w samo serce historii i może dać odpowiedź na najgłębsze niepokoje każdego człowieka. Dlatego Kościół – wszystkie jego części – musi być świadomy tego, że «ze względu na bezkresne horyzonty misji Kościoła i złożony charakter obecnej sytuacji potrzebne są nowe formy skutecznego przekazywania słowa Bożego» (Benedykt XVI, Verbum Domini, 97). Wymaga to przede wszystkim odnowionego przyjęcia z wiarą, osobiście i jako wspólnota, Ewangelii Jezusa Chrystusa «w okresie głębokiej przemiany, jaki ludzkość przeżywa obecnie» (Porta fidei, 8). Jedną z przeszkód w ożywieniu zapału ewangelizacyjnego jest bowiem kryzys wiary, nie tylko w świecie zachodnim, ale u znacznej części ludzkości, która jednak odczuwa głód i pragnienie Boga, i powinna być zachęcana i prowadzona do chleba życia i żywej wody, jak Samarytanka, która udaje się do studni Jakuba i rozmawia z Chrystusem. Jak opowiada ewangelista Jan, historia tej kobiety jest szczególnie wymowna (por. J 4, 1-30): spotyka Jezusa, który prosi ją, by dała Mu się napić, ale potem mówi jej o nowej wodzie, która może na zawsze ugasić pragnienie. Kobieta początkowo nie pojmuje, zatrzymuje się na poziomie materialnym, ale stopniowo Pan kieruje ją na drogę wiary, która doprowadza do rozpoznania Go jako Mesjasza. Względem tego św. Augustyn stwierdza: «Po przyjęciu w sercu Chrystusa Pana cóż innego mogłaby uczynić [ta kobieta], jak porzucić dzban i pospieszyć, by głosić dobrą nowinę?» (Omelia – Homilia 15, 30). Spotkanie z Chrystusem jako żywą Osobą, która zaspokaja pragnienie serca, musi rodzić pragnienie, by dzielić się z innymi radością tej obecności i zapoznawać z nią, tak aby wszyscy mogli jej doświadczyć. Trzeba odnowić entuzjazm dla przekazywania wiary, aby rozwijać nową ewangelizację wspólnot i krajów, mających długą tradycję chrześcijańską, które tracą odniesienie do Boga, ażeby na nowo odkryły radość wiary. Troska o głoszenie Ewangelii nie powinna nigdy pozostawać na marginesie działalności Kościoła i życia chrześcijanina, ale powinna wyraźnie je znamionować, wraz ze świadomością, że jest się adresatem, a zarazem misjonarzem Ewangelii. Głównym elementem głoszenia jest zawsze to samo: kerygma Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla zbawienia świata, kerygma bezwarunkowej i całkowitej miłości Boga do każdego mężczyzny i każdej kobiety, której najwyższym wyrazem było posłanie odwiecznego i jednorodzonego Syna, Pana Jezusa, który raczył wziąć na siebie ubóstwo naszej ludzkiej natury, umiłować ją i odkupić od grzechu i śmierci przez złożenie siebie w ofierze na krzyżu. Wiara w Boga w tym planie miłości, urzeczywistnionym w Chrystusie, jest przede wszystkim darem i tajemnicą, które należy przyjąć w sercu i w życiu i za które trzeba zawsze dziękować Panu. Ale wiara jest darem, który został nam dany, abyśmy się nim dzielili; jest podarowanym talentem, który ma owocować; jest światłem, które nie powinno nigdy pozostawać w ukryciu, ale powinno oświetlać cały dom. Jest najważniejszym darem, jaki został nam ofiarowany w naszym życiu, i nie możemy zatrzymywać go dla samych siebie. Głoszenie przeradza się w miłość «Biada mi (...), gdybym nie głosił Ewangelii!» – mówił apostoł Paweł (1 Kor 9, 16). Te słowa brzmią z mocą dla każdego chrześcijanina i dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej na wszystkich kontynentach. Również dla Kościołów na terenach misyjnych, Kościołów w większości młodych, często niedawno założonych, misyjność stała się naturalnym wymiarem, choć same potrzebują jeszcze misjonarzy. Bardzo wielu kapłanów, zakonników i zakonnic ze wszystkich części świata, wielu świeckich, a nawet całe rodziny opuszczają rodzime kraje, własne wspólnoty lokalne i udają się do innych Kościołów, aby dawać świadectwo i głosić imię Chrystusa, w którym ludzkość znajduje zbawienie. Jest to wyraz głębokiej jedności, dzielenia się i miłości między Kościołami, aby każdy człowiek mógł usłyszeć bądź ponownie usłyszeć orędzie, które uzdrawia, i przystąpić do sakramentów, będących źródłem prawdziwego życia. Wraz z tym wielkim znakiem wiary, która przemienia się w miłość, wspominam – i dziękuję im – Papieskie Dzieła Misyjne, które są narzędziem współpracy w powszechnej misji Kościoła w świecie. Dzięki ich działalności głoszenie Ewangelii staje się także spieszeniem z pomocą bliźniemu, sprawiedliwością względem najuboższych, możliwością oświaty w najbardziej zapadłych wioskach, opieką medyczną w odległych miejscach, uwolnieniem od nędzy, przywracaniem do życia społecznego tych, którzy są zepchnięci na margines społeczeństwa, wspieraniem rozwoju narodów, przezwyciężaniem podziałów etnicznych, poszanowaniem życia w każdej jego fazie. Drodzy bracia i siostry, modlę się o wylanie Ducha Świętego na dzieło ewangelizacji ad gentes, a w szczególności na tych, którzy ją prowadzą, aby dzięki łasce Bożej bardziej zdecydowanie rozwijała się w dziejach świata. Pragnę się modlić słowami bł. Johna Henry’ego Newmana: «Towarzysz, o Panie, Twoim misjonarzom na ziemiach, które mają ewangelizować, wkładaj w ich usta odpowiednie słowa, uczyń owocnym ich trud». Niech Maryja Dziewica, Matka Kościoła i Gwiazda Ewangelizacji, towarzyszy wszystkim misjonarzom Ewangelii. Watykan, 6 stycznia 2012 r., uroczystość Objawienia Pańskiego Papież Benedykt XVI
CZYTAJ DALEJ

Abp Guzdek: Wspólnota uczestniczy w liturgii, ale nie może jej dowolnie aranżować

2026-10-04 17:51

[ TEMATY ]

Abp Józef Guzdek

Karol Porwich

„Jeżeli przyjmuję Chrystusa, który oddał za mnie życie, to moje życie również powinno stawać się darem dla innych” - mówił abp Józef Guzdek podczas Archidiecezjalnego Dnia Eucharystii w Sokółce. 4 października metropolita białostocki przewodniczył Mszy św. przy ołtarzu polowym przed kolegiatą św. Antoniego. Zachęcał do pogłębienia wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa, troski o liturgię oraz modlitwy za kapłanów i o nowe powołania.

W homilii abp Guzdek podkreślił, że znajomości gestów i postaw liturgicznych musi towarzyszyć wiara w obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina. Przyjmowanie Komunii św. powinno prowadzić do przebaczenia, służby i miłości, także wobec nieprzyjaciół. „Nie wystarczy przychodzić do kościoła i uczestniczyć w pięknej liturgii oraz przyjmować Komunię Świętą. Eucharystia ma przemienić nasze życie” - zaznaczył. Jej owocem powinno być, jak wyjaśnił, życie podobne do życia Chrystusa, otwarte na innych i wolne od pogardy oraz nienawiści.
CZYTAJ DALEJ

Sosnowiec: dewastacja pomnika upamiętniającego Żydów – ofiary getta

2026-10-04 21:19

[ TEMATY ]

pomnik

Diecezja sosnowiecka

Z ogromnym bólem i smutkiem przyjąłem wiadomość o dewastacji pomnika upamiętniającego Żydów – ofiary getta w Sosnowcu. Jako wspólnota Kościoła nie możemy milczeć w obliczu aktów wandalizmu, które profanują miejsca naznaczone krwią i cierpieniem naszych sióstr i braci - zwraca uwagę bp sosnowiecki Artur Ważny.

Niech odpowiedzią na to bolesne wydarzenie nie będą kolejne podziały, lecz modlitwa, refleksja i wzajemny szacunek, co również akcentuje bp Ważny: Tych, których to zdarzenie głęboko zraniło, otaczam dziś bliską modlitwą. Modlę się również za sprawców – o opamiętanie i zrozumienie zła, którego się dopuścili. Niech to trudne doświadczenie nie rodzi w nas kolejnych podziałów, ale zjednoczy nas wokół dobra i szacunku dla każdego człowieka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję